Kiedy drzewa zrzucają liście, trawniki przykrywa kolorowy dywan wydobywający się z porannej mgły, a krople deszczu uderzają w parapet, jesień wydaje się zachęcać nas do zatrzymania się przez chwilę i zajrzenia w głąb siebie. Bardziej niż jakakolwiek inna pora roku, jest naturalnym treningiem zaopiekowania się sobą: owinięcia się wełnianym szalem, pozwolenia sobie dłużej pospać, zanurzenia się w gorącej wannie, czy zaparzenia sobie herbaty z goździkami.
Chociaż wielu z nas marzy o przynajmniej jednym wieczorze we własnym towarzystwie, często okazuje się to jednak kłopotliwe. Moi Klienci mówią o tym, że kiedy zostają sami pojawia się niepokój, bądź natłok myśli związanych z planowaniem kolejnych zadań. W związku z tym, zaczynają unikać tych wolnych momentów spędzanych samotnie. Czasami wręcz nadgorliwie wypełniając każdą wolną chwilę, szukają sposobów na zagłuszanie ciszy i wewnętrznych głosów krytyki. Wówczas nasila się zmęczenie, przepracowanie i uczucie pustki.
Do mojego gabinetu trafia coraz więcej zdezorientowanych ludzi zgłaszających, że nic nie przynosi im satysfakcji ani radości. Trudno im podejmować decyzje, obrać długofalowy cel, wszystko wydaje się bez sensu. Jednocześnie potrafią oni dobrze funkcjonować w życiu zawodowym – powtarzają, że nie powinni narzekać, bo ich sytuacja materialna jest dobra. Z jednej strony słyszę obciążenie poczuciem winy, nakazami wewnętrznymi i przemęczenie, z drugiej zaś głęboką tęsknotę za byciem sobą, za spontanicznością i wolnością. Niekiedy musi upłynąć wiele sesji zanim Klient zorientuje się, jak bardzo się od siebie samego oddalił i dlaczego.
Niestety często dzieje się tak, że zamiast podjęcia próby pogłębienia zrozumienia samego siebie, na przykład poprzez poświęcenie czasu na refleksje i zadanie sobie istotnych pytań, ludzie automatycznie uruchamiają zachowania nałogowe. Używki, kompulsywne ćwiczenia fizyczne czy objadanie się, wszystko to, aby uwolnić się od przykrych stanów emocjonalnych. Szybko może okazać się, że samopoczucie poprawia się, ale tylko chwilowo, a separacja od nas samych i innych ludzi zaczyna się nasilać. Część osób sięga wtedy po pomoc psychoterapeuty, w niektórych przypadkach konieczna jest już pomoc terapeuty uzależnień.
W terapii mamy szansę zmienić kąt postrzegania samego siebie, rozumienia kondycji ludzkiej, własnej wizji szczęśliwego życia, a tym samym uwolnić się od napięcia związanego z zachowywaniem pozorów. Wymaga to odwagi, która jest uwalniająca. Emmy van Deurzen w książce „Psychoterapia a poszukiwanie szczęścia” trafnie ujmuje związek porzucenia własnych iluzji z wolnością:
„im bardziej pozwalamy sobie na mrzonki o upragnionym szczęściu, tym mniej jesteśmy przygotowani na trudy istnienia. To właśnie ten brak twardości sprawia, że nie potrafimy wybrać wolności. Mówiąc wprost: być wolnym, to wyzwolić się od łatwych, idealnych rozwiązań i zaakceptować to, co w życiu nieuniknione.”
Autorka w swojej psychologiczno-filozoficznej analizie badań na temat poszukiwania poczucia sensu u człowieka dochodzi do konkluzji, że źródłem szczęśliwego, spełnionego życia jest podejmowanie wyzwań i rozwiązywanie problemów, a nie zwiększanie swojego komfortu życia i minimalizowanie aktywności.
Baumeister, który zajmował się badaniem poczucia sensu życia, wskazuje na 4 potrzeby będące jego źródłami : cele życiowe, wartości jakie człowiek wyznaje, poczucie własnej skuteczności oraz poczucie własnej wartości. Według autora poczucie szczęścia to nie spełnienie każdego naszego pragnienia, wówczas stracilibyśmy cel. To raczej akceptacja, że utopia nie jest możliwa i czerpanie satysfakcji z podążania w dobrym kierunku w zakresie 4 wymienionych wyżej potrzeb.
W procesie terapii podobnie jak w życiu, nie spotykają nas jedynie przyjemne doświadczenia, nie służy on dawaniu gotowej recepty na poprawę samopoczucia, zachęca jednak do mierzenia się z różnymi aspektami egzystencji i mobilizowania nawet tych nieodkrytych zasobów osobistych. Emmy van Deurzen ujmuje cel terapii następująco: „Chodzi o to, by pomóc ludziom odzyskać klarowność widzenia świata, by mogli poczuć się dzięki tej wiedzy silniejsi w swojej zdolności wykorzystywania wszystkiego w możliwie największym stopniu.”
Zachęcam do spojrzenia na spotkanie terapeutyczne, jako na kolejny krok w kierunku zaopiekowania się sobą w kojącej, jesiennej scenerii, a także inspirację do poszukiwania odpowiedzi na pytanie czym dla mnie jest poczucie sensu i spełnienia.
Maria Stefańska
Opracowane na podstawie:
Emmy van Deurzen (2010). Psychoterapia a poszukiwanie szczęścia. Instytut Psychologii Zdrowia PTP
Baumeister, R. F. (1991). Meanings of life. New York: Guilford Press.




