Archive by Author | Magdalena Zientalska

Dziecięce nawyki w dorosłych relacjach – czyli co to jest „przeniesienie”.

Nie sposób przecenić wpływu pierwszych relacji na dalsze życie. To w jaki sposób dziecko przeżywa swoich najbliższych będzie determinowało jego przyszłe przyjaźnie, relacje zawodowe i związki. Pierwsze kontakty społeczne są matrycą dla następnych. Jednym z podstawowych założeń teorii psychodynamicznych, wywodzących się z psychoanalizy, jest przyjęcie zjawiska zwanego przeniesieniem. Jest to sposób reagowania na osobę z naszego aktualnego otoczenia, tak jakby była ona ważną figurą z przeszłości. Reakcje przeniesieniowe przypominają nasz sposób reagowania na rodziców, rodzeństwo i innych najbliższych w okresie dziecięcym. Zjawisko to występuje w każdej relacji, czyli każda relacja jest pomieszaniem reakcji adekwatnych – związanych z teraźniejszością i reakcji przeniesieniowych, zniekształconych – związanych z przeszłością. Reakcje przeniesieniowe są nieadekwatne: zbyt intensywne lub dziwaczne – nie pasują do obecnej sytuacji. Były adekwatne kiedyś, ale straciły na aktualności, są jednak odtwarzane, pokazując jak ważny emocjonalny wpływ mają wczesnodziecięce doświadczenia.

Szczególną łatwość wyzwalania starych sposobów reagowania mają sytuacje, w których stykamy się z autorytetami: z nauczycielami, lekarzami itp. W relacji do tych osób widoczne stają się nasze potrzeby bycia akceptowanym, zaopiekowanym, kochanym, chwalonym. Z większą łatwością możemy również w kontakcie z tymi osobami przeżyć rozczarowanie, lęk, poczucie gorszości. Może być to związane właśnie ze zjawiskiem przeniesienia, które sprawia, że w relacji do tych osób aktywują się emocje przeżywane w stosunku do rodziców, a więc pierwszych autorytetów.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której dorosły mężczyzna dowiaduje się, że lekarz, o którym słyszał najlepsze opinie i do którego chciał się dostać, nie ma wolnych terminów na najbliższy miesiąc. Dodajmy, że sprawa jaką mężczyzna ma do lekarza nie jest pilna, a jednak nasz bohater reaguje na brak terminów wściekłością i przez cały dzień jest nieznośny dla całej swojej rodziny. Zgodzimy się, że jego reakcja nie jest adekwatna do sytuacji. Odwleczenie wizyty w czasie nie ma dla niego żadnych negatywnych konsekwencji, lekarz nie obraził go ani w żaden sposób nie zlekceważył, ostatecznie nawet mu nie odmówił, wizyta może odbyć się za miesiąc. Skąd więc wściekłość? Mężczyzna ten może mieć za sobą doświadczenie bycia pomijanym lub odrzucanym przez ojca np. na rzec rodzeństwa. Mimo podejmowanych przez syna prób ojciec go nie zauważał lub nie doceniał. Sytuacja z lekarzem mogła uruchomić te same uczucia, które mężczyzna przeżywał wobec ojca: poczucie bycia pominiętym. Lekarz sam w sobie nie stanowi dla mężczyzny nikogo ważnego, ale stanowi pewną reprezentację. Cały ten proces nie jest świadomy. Bohater naszego przykładu nie reflektuje odtwarzania zachowań z przeszłości – będzie upierał się, że złość wywołał lekarz i jego nieelastyczny grafik, a całe zdarzenie może podsumować: „W dzisiejszych czasach nawet na prywatną wizytę trzeba czekać miesiącami! A co jakbym był naprawdę chory?!”

Każdy z nas doświadcza tego typu wydarzeń. Każdy z nas co jakiś czas doświadcza sytuacji, w której zalewają go emocje, które są zaskakujące w swojej intensywności – wyprowadzają nas w równowagi drobnostki, a my potem zachodzimy w głowę dlaczego zareagowaliśmy tak a nie inaczej. Te same procesy dotyczą naszych związków – im ważniejsza relacja tym silniejsze przeniesienie. Należy pamiętać, że nie ma w tym nic złego, jednak rozpoznanie w sobie tendencji do określonego sposobu reagowania na partnera może pokazać, że u jego źródła leży pragnienie by parter wynagrodził nam niedostateczną opiekę matczyną albo dał różne inne rzeczy, których nie otrzymaliśmy albo wydaje nam się, że nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Otóż tego nam nikt tak do końca nie wynagrodzi ani nie uzupełni – i zdanie sobie z tego sprawy może utorować drogę dla lepszej komunikacji, częstszego poczucia bliskości i wzajemnego zrozumienia.

Uświadamianie sobie wpływu przeszłości na teraźniejszość może przynieść dużą ulgę. Rozumienie własnego postępowania pozwala na jego modyfikację i uwalnia od niepotrzebnych, nieprzyjemnych emocji. Analiza reakcji przeniesieniowych jest jedną z metod pracy psychoterapeuty. Gabinet terapeutyczny jest miejscem gdzie reakcje przeniesieniowe pojawiają się ze zdwojoną siłą, jako że podczas sesji omawiane są bardzo delikatne, osobiste dylematy. Pacjent przychodzi po pomoc, w poczuciu dyskomfortu i ma wobec terapeuty dużo świadomych i nieświadomych oczekiwań. Gdy terapeuta ich nie spełnia – a nie zrobi tego z pewnością gdyż nie jest to w mocy żadnego człowieka – wówczas pacjent odczuwa rozczarowanie i złość. Analiza tego jak pacjent przeżywa swojego terapeutę pozwala na lepsze rozumienie innych relacji w jego życiu. Pozwala także zobaczyć przeszłe relacje w nowej perspektywie, co może uwolnić od prób realizacji pragnień niemożliwych i pozwolić na czerpanie większej satysfakcji z tego co jest w zasięgu ręki.

man-and-shadow

Reklamy

Młodzieńcza depresyjność – kiedy jest naturalnym procesem rozwoju a kiedy sygnałem do wizyty u psychologa.

Młody człowiek wchodzący w dorosłość ma przed sobą wiele zadań do wykonania. Mogą one być zarówno ekscytujące jak i przerażające – wizja separacji od domu rodzinnego i życia na własną rękę, zdobycia wykształcenia, pracy, zbudowania związku, to wszystko może cieszyć, ale może też powodować obawy: „Czy dam radę?”, „Czy potrafię?” Dorosłe życie to żegnanie się z dzieciństwem, opieką jaka wówczas przysługuje, specjalnym traktowaniem. Konfrontacja z utratą dzieciństwa prowadzi do młodzieńczej depresyjności: nieokreślonego poczucia winy, wyobcowania, poczucia bycia nierozumianym. Separacja wiąże się z różnymi odczuciami, może być burzliwa bądź nie, jest to sprawa indywidualna. Na pewno jednak jest to proces trudny gdyż łączy się z opuszczeniem tego, co dotychczas stanowiło rzeczywistość młodej osoby – to powoduje burzę emocjonalną, która jest pomieszaniem różnych odczuć, takich jak poczucie osamotnienia, smutek, złość, żal. Adolescenci bronią się przed tymi odczuciami idealizując kogoś spoza rodziny: jest to czas idoli, uwielbienia dla swojej grupy rówieśniczej, pierwszych miłości. Dzięki temu nastolatek może wyznaczyć obszary, które nie są związane z domem rodzinnym a budują poczucie niezależności, sensu, radości i dzięki temu dają poczucie, że można żyć poza domem i być szczęśliwym.

 

Inne rodzaje sposobów wydobywania się z depresyjności to m.in.:

 

Działania reparacyjne: przejawiają się one w dążeniu do bycia bezproblemowym dzieckiem. Próba utrzymania dobrego samopoczucia rodziców to sposób na radzenie sobie z poczuciem winy związanym z rodzącą się chęcią życia bez rodziców. Dobre zachowanie może rozumieć jako nieświadomą próbę wynagrodzenia rodzicom pragnień separacyjnych.

 

Używanie mechanizmów hipomaniakalnych: czyli angażowanie się w wiele aktywności, zarówno towarzyskich jak i związanych z nauką. Pozwala to radzić sobie ze smutkiem i poczuciem osamotnienia

 

Dążenie do doświadczeń mistycznych: w tym wypadku młodzież sięga np. po narkotyki, może też interesować się religiami i filozofią, wiąże się to z niebezpieczeństwem związania się z sektami, które żerują na poczuciu zagubienia.

 

hE1EF2836

 

Należy pamiętać, że opisywana tu depresyjność nie jest stanem patologicznym, nie należy jej leczyć. Jest to stan przypisany temu okresowi rozwojowemu. Stosowanie obron to dobry znak: uprawianie sportu, angażowanie się w życie towarzyskie, różne rodzaje buntu. Świadczy to o próbach radzenia sobie, dzięki którym młody człowiek nie zapada się w smutku czy poczuciu samotności– znajduje sobie takie obszary w których czuje przynależność i sens.

 

To co ma niepokoić to intensyfikacja obron: nadmierna agresywność/wściekłość, zażywanie narkotyków, wyłączanie się z życia rówieśników, przywieranie do rodziców… Jeśli coś nas niepokoi warto udać się na konsultacje do psychologa. Część pracy psychologa polega na uspokajaniu rodziców, pokazywaniu, że niepokojące ich zachowania są naturalną częścią zdrowego rozwoju. Są jednak sytuacje, które wymagają pomocy psychologicznej, a czasem również farmakologicznej. Szczególnymi wskaźnikami tego, że coś idzie w złym kierunku to zaburzenia obrazu własnego ciała i próby samobójcze. Ciągłe diety, katorżnicze ćwiczenia, samookaleczanie się, zgłaszanie myśli samobójczych i częsta samodewaluacja (poczucie że jest się brzydkim, do niczego, głupim, złym) – takie „objawy” to sygnał do niepokoju. Jeśli rozmowa i inne podejmowane próby pomocy nie dają rezultatu, należy zgłosić się do psychologa lub psychiatry. Podjęcie współpracy ze specjalistą często jest ulgą zarówno dla nastolatka jak i dla rodziców, pozwala na większe zrozumienie tego co się dzieje, pozwala przygotować na to co jeszcze może się wydarzyć, a przede wszystkim pozwala na rozpoczęcie koniecznego procesu leczenia.

Literatura:

Wilk, M. (2014) Diagnoza w socjoterapii. Ujęcie psychodynamiczne. Sopot: GWP

Poczucie stałości obiektu a tożsamość.

Podczas rozwoju człowieka,  między pierwszym a trzecim rokiem życia, wykształca się tzw. poczucie stałości obiektu. Oznacza to, że dziecko dostrzega złożoność innych ludzi i związanych z nimi doświadczeń. Jego wewnętrzny świat staje się bardziej spójny, elastyczny i dzięki temu może dobrze przystosowywać się do otoczenia – reagować adekwatnie na różne bodźce i je tolerować. Świat nie jest już podzielony na dobry i zły czyli np. matka nie występuje już jako albo dobra-karmiąca (w momentach gdy jest dostępna i zaspokaja) albo jako zła-opuszczająca (gdy się nie pojawia lub gdy w inny sposób frustruje dziecko). W to miejsce pojawia się matka jako zawsze ta sama osoba, która czasem zaspokaja a czasem nie, ale to wciąż ta sama osoba i mimo „wad” wciąż dobra. To odkrycie jest kluczowe dla rozwoju gdyż pozwala dziecku na kształtowanie elastycznej, silnej osobowości, która potrafi radzić sobie z tym, że świat nie jest doskonały. Dziecko może też dostrzec swoją niedoskonałość i traktować ją jako coś naturalnego, a nie jako „rysę” skazującą na wieczną nieadekwatność.

 

Aby dokonał się ten rodzaj integracji niezbędny jest rozwój poznawczy i dostępność dobrych doświadczeń. Dziecko musi dysponować aparatem poznawczym, który dostrzega złożoność rzeczywistości ale też ta rzeczywistość musi dostarczyć przykładów na to, że można otrzymać zaspokojenie i bezpieczeństwo – taki rodzaj doświadczeń pozwala dzielnie znosić doświadczenia nieprzyjemne i bolesne.

 

Jeśli nie są spełnione te warunki i  stałość obiektu nie zostaje ustalona wówczas osoba pozostaje z rozszczepioną wewnętrzną organizacją. Mówimy wówczas o dyfuzji tożsamości, której rezultatem jest nieumiejętność zaangażowania się w związek czy w pracę. Taka osoba może przejawiać brak ciągłości doświadczenia – nie ma pełnego poczucia siebie, swoich wartości, dążeń. Nie ma poczucia Ja, które powinno funkcjonować jako coś co jest określone i raczej niezmienne. W dyfuzji tożsamości wiele zależy od kontekstu, wszystko jest płynne, zmienne, skrajne i zależy od kontekstu – np. ‘Jeśli idzie mi dobrze w pracy lub związku, wówczas świat jest wspaniały a ja wartościowy. Jeśli jednak ktoś mnie zawiedzie wówczas życie jest do niczego, a ja nie doświadczam niczego oprócz upokorzeń.’ Nie pojawia się bardziej subtelna refleksja, opinie są niespójne i gwałtowanie się zmieniają. Osoby takie mają również często kłopot w odczytywaniu nastrojów i emocji innych ludzi, a co za tym idzie nie potrafią na nie trafnie odpowiedzieć – prowadzi to do nieporozumień i problemów w nawiązywaniu oraz utrzymywaniu relacji. Obrazy innych ludzi (jak i obraz własny) są zniekształcone, często karykaturalne i niestałe – przez co życie może być odczuwane jako trudne i nieznośne. Osoby takie często zgłaszają się po pomoc, której rzeczywiście potrzebują. Mówią o poczuciu pustki, bezsensu, o samotności i złości na niesprawiedliwość, którą widzą wszędzie. Proces terapeutyczny jest dla nich trudny, gdyż w nim również odtwarza się ich wzorzec przeżywania rzeczywistości: terapeuta może wydać się pomocny i kompetentny tylko po to by na następnym spotkaniu zafunkcjonować w umyśle pacjenta jako odrzucający, obojętny albo głupi. To prowadzi do porzucania terapii i wiecznego, skazanego na porażkę, poszukiwania idealnego terapeuty. Jeśli jednak pacjent wytrwa w kontakcie terapeutycznym wówczas daje sobie szansę na doświadczenie korekcyjne, w którym życzliwość i stanowczość terapeuty stwarzają przestrzeń na dokonanie się integracji, która z różnych względów nie powiodła się na najwcześniejszym etapie życia.


 

Teoria relacji z obiektem. Margaret Mahler.

Teorie relacji z obiektem konceptualizują rozwój człowieka, proces kształtowania się tożsamości i relacji z otoczeniem. Jak we wszystkich teoriach z obszaru psychoanalitycznego, nacisk kładzie się tu nie na realność, ale na świat wyobrażeń i przeżyć. Teorie relacji z obiektem ujmują świat tych przeżyć w odniesieniu do określonego innego, do osoby – czyli w języku teorii do „obiektu”. To co wydaje się istotne to rodzaj ”emocjonalnego zabarwienia” jakie wywołują w dziecku nawiązywane przez niego relacje (przede wszystkim z matką).  

Jedną z przedstawicielek teorii jest Margaret Mahler. Wyróżniła ona fazy rozwoju dziecka, opisując je właśnie w odniesieniu do charakteru relacji i sposobu jej doświadczania przez rozwijającego się człowieka:

Faza autyzmu ( do 2 miesiąca), faza symbiozy (2-6 m-c), faza separacji – indywiduacji (6-24 m-c).

W fazie autyzmu dziecko stanowi coś na kształt zamkniętego systemu, pozostaje w stanie izolacji psychicznej, w pół-śnie, doznaje skrajnych stanów: ekstazy, przyjemności i poczucia rozpadu, „nieszczęścia”. Niemowlę jest zainteresowane jedynie redukcją napięcia, a źródło tego napięcia jak i jego rozładowania umiejscawia w sobie, nie jest świadome istnienia innych ludzi.

W fazie symbiozy dziecko „wyczuwa” obecność „innego”, ale nie w kategorii odrębnego bytu. Matka postrzegana jest w kategoriach pomocy w redukcji doświadczanych stanów frustracji. Stanowi z dzieckiem jedność. Ta faza to dopiero zapowiedź rozwoju poczucia Ja i innych. Jeśli dziecko doświadcza na tym etapie dobrej opieki wytwarza wewnętrzne poczucie siły, sensu, ufności. Pozytywne doświadczenia z tego okresu to podstawa do rozwoju relacji i tożsamości.

Od około 6 miesiąca rozpoczyna się etap separacji – indywiduacji. Dziecko zaczyna różnicować Ja od nie-Ja. Odkrywa odrębność matki. A następnie odrębność między matką a innymi. Dzięki tym procesom dziecko uczy się rozróżniać świat wewnętrzny od zewnętrznego oraz dokonywać rozróżnień w obrębie ostatniego. Zaczyna rozumieć, że jest sobą tzn. że różni się od innych:  w ten sposób nabiera poczucia indywidualności.

Obrazek

Dziecko, by zdrowo się rozwijać, musi oddzielić się od matki. Rozwój poczucia pewności siebie wymaga separacji. Dziecko poprzez umiejętność poruszania się zaczyna eksplorować otoczenie i ustalać swoje preferencje – może samodzielnie zbliżać się do przyjemności i oddalać od przykrości. Zrozumienie swojego poczucia odrębności niesie ze sobą świadomość tego, że matka nie zawsze będzie dostępna. Na to odkrycie dziecko reaguje wzmożoną potrzebą kontaktu, chce by matka uczestniczyła we wszystkich jego czynnościach (jest to tzw. faza powtórnego zbliżenia). Dziecko pragnie autonomii ale potrzebuje też bliskości. Ważne by rodzic potrafił zgodzić się na rodzącą się w dziecku potrzebę niezależności i jednocześnie nie pozbawiał go opieki i zainteresowania. Dzięki temu pokazuje możliwość pogodzenia tych dwóch pragnień, w innym wypadku dziecko może poczuć się ukarane za swojej tendencje do uniezależniania się i w przyszłości może przejawiać przesadną potrzebę bycia blisko z innymi przy jednoczesnym lęku przed tą bliskością. 

Do 4 roku życia dziecko powinno wykształcić w sobie poczucie stałości obiektu. Oznacza to, że ceni obiekty (innych ludzi) nie tylko za to, że są źródłem zaspokojenia, ale za to że są – nawet jeśli czasem są frustrujący (niedostępni, niezaspokajający). Dziecko w tym okresie ma wykształconą wewnętrzną, stałą reprezentację obiektu tzn. pamięta matkę, potrafi przywołać jej złożony obraz i ten rodzaj uwewnętrznienia może nieść ukojenie gdy matki w pobliżu nie ma. To pozwala na funkcjonowanie bez rodzica, tworzy poczucie pewności siebie i swojej wartości, pozwala na odważną eksplorację otoczenia w poczuciu, że wszystko będzie dobrze – nawet gdy jest się bez opiekuna.

Każde dziecko będzie doświadczało wszystkich tych etapów w indywidualny sposób. Oprócz pewnych prawidłowości rozwojowych jest też tendencja do przeżywania doświadczeń w określony sposób. Niektóre dzieci wykazują większą tolerancję na pojawiające się frustracje, np. na nieobecność matki. Dla jednego dziecka brak natychmiastowej odpowiedzi matki na sygnalizowanie głodu nie będzie kłopotliwe a dla innego tak. Jest to istotne z punktu widzenia kształtowania się w dziecku „przekonania” na temat świata, jako raczej zaspokajającego lub opuszczającego, a w modelowym i pożądanym kształcie jako  takiego i takiego – czyli zróżnicowanego, ambiwalentnego. O wadze dokonania tej integracji (wykształcenia rozumienia, że jedna i ta sama osoba jest czasem dobra a czasem zła) następnym razem.

O tym co robimy, żeby ludzie nas kochali.

Driver to pojęcie z analizy transakcyjnej (jednej z teorii psychologicznych wyjaśniających m.in. motywy zachowań ludzkich).  To nieuświadomiony przekaz popychający do konkretnego zachowania, myślenia, czucia. Teoria pokazuje je z perspektywy patologicznej, a więc dlaczego są „złe” i wyjaśnia, że dlatego bo dają fałszywe poczucie, że jest się OK. Fałszywe bo oparte na założeniu, że trzeba być zawsze dobrym, silnym, pięknym – aby czuć się wartościowym i zasługiwać na miłość i akceptację.

Praktycy, którzy używają tej teorii w kontekście organizacyjnym wskazują jednak na potencjał driverów i skupiają się na ich „zdrowej” funkcji, nazywając drivery stylami pracy.

Teoria wyróżnia pięć driverów czyli pomysłów na to jakim trzeba być, żeby móc żyć w poczuciu bycia OK (bycia wartościowym, z prawem do życia, działania, bycia kochanym itp.)

  1.   „Bądź silny”
  2.   „Staraj się”
  3.   „Sprawiaj przyjemność”
  4.   „Spiesz się”
  5.   „Bądź doskonały”

Poniżej znajduje się opis „minusów” i „plusów” każdego z driverów.

1. „Bądź silny”

 3164668-superman.jpg

Minusy: brak okazywania uczuć, branie na siebie każdej ilości obowiązków, robienie wszystkiego na własną rękę, nie proszenie o pomoc (nawet gdy jest wskazana)

Plusy: stwarzanie innym poczucia bezpieczeństwa – pozostawanie na posterunku, zachowanie zimnej krwi w sytuacjach kryzysowych, pracowitość

Osoby z tym driverem często używają strony biernej, np.: „wygląda na to, że dziś jest dużo do zrobienia”, trzymają dystans, nie lubią się rozgadywać.

2. „Staraj się”

sisyphus

minusy: przekonanie o tym, że nic nie przychodzi łatwo. Komplikowanie nawet prostych rzeczy, realizuje tysiąc pomysłów na raz

plusy: kreatywność, wielokierunkowe myślenie, innowacyjność,

Osoby z tym driverem często mówią: „Spróbuje”, „Oj, ciężko”, „Jest tyle rzeczy do zrobienia”, „walka”, „bitwa”. Przerywają, zmieniają kierunek rozmowy,  wdają się w dygresje.

3. „Spiesz się”

Roadrunner_Wallpaper__yvt2

minusy: pośpiech, nieefektywne planowanie (za mało czasu na zrobienie jednej rzeczy, bo zaraz trzeba zrobić następną).

plusy: duża produktywność, znajomość skrótów, odrzucanie nieważnych rzeczy, dobra praca pod presją

Osoby z tym driverem mówią bardzo szybko, często używają słownictwa związanego z prędkością: „czas leci”, „raz raz”, „dalej, dalej”, „nie ma na to teraz czasu”

4. „Sprawiaj przyjemność“

pianka-duza-Prosiaczek-23522

minusy: nieumiejętność odmowy, staranie się, by podobać się każdemu, ustępowanie

plusy: dbanie o innych, rozpoznawanie potrzeb, dbanie o atmosferę, szybka „diagnoza” nastrojów w grupie/rodzinie/zespole

Osoby z tym driverem mogą mówić niejasno, lawirują, mówią „tak jakby”, „jakoś tak”, „wiesz o co mi chodzi”, sprawdzają czy drugiej osobie pasuje, to co mówią.

5. „Bądź doskonały”

Ballet-BandW

minusy: stawianie sobie bardzo wysokich poprzeczek, brak przyzwolenia na błędy

plusy: skrupulatność, można na nim/niej polegać, działanie według planu (tworzenie list), dbałość o szczegóły

Osoby z tym driverem opowiadając o czymś chcą powiedzieć wszystko. Każdy szczegół wydaje im się istotny.

Nic nie jest czaro – białe i trudno jednoznacznie przyporządkować drivery to kategorii korzyści lub strat. Możemy mieć różne założenia na temat tego, jacy powinniśmy być. Mogą się one sprawdzać w jednych sytuacjach, a w innych wcale. Być może chodzi o pewną elastyczność i weryfikację – co zostawić a co być może zmienić.

Dwa pytania na temat buntu nastolatka

parents

Dlaczego nastolatek buntuje się przeciwko rodzicom?

Bunt jest skutkiem eksternalizacji, czyli „wyrzucenia na zewnątrz“ konfliktu. Łatwiej walczyć z realnym rodzicem niż zmierzyć się z wewnętrznym konfliktem i zdać sobie sprawę z tego, że w świecie czekają decyzje do podjęcia i obowiązki do wypełnienia, a przede wszystkim zadanie określenia jakim się jest człowiekiem. Młody człowiek nie ma jeszcze mocnego „kręgosłupa moralnego“, jednak czuje jego konieczność. Nie jest jeszcze pewny czy uda mu się dostosować do reguł i stać się pełnowartościowym dorosłym i dlatego spotyka się z silnym lękiem („Czy mi się uda?“, „Czy dam radę?“), czuje się też samotny, nierozumiany. I tutaj pojawia się grupa – to w niej adolescent umieszcza swoje superego – standardy i reguły grupy są przestrzegane i to z nimi utożsamia się młody człowiek. Rodzice są dewaluowani, wydają się nadmiernie usztywnieni albo zachowujący się niewłaściwie – tak czy inaczej nastolatka często zawstydza ich zachowanie, zabrania im on dostępu do pewnych swoich spraw i regularnie spiera się z nimi pokazując jak bardzo go nie rozumieją i nie znają. Walka z rodzicami jest  naturalnym etapem na drodze do dorosłości, nastolatek mierząc się z nimi, mierzy się ze swoim wewnętrznym światem, pełnym pytań i niepewności. Także odwagi drodzy rodzice! To wszystko ma sens:)

Co powinno nastąpić po okresie buntu?

Nastolatek będzie musiał zaakceptować pewne standardy a odrzucić inne. Zobaczy też rodziców w nowym świetle – jako bardziej „ludzkich“ czyli takich, którzy mają swoje wady i zalety, nie są ani idealni ani beznadziejni – są jacy są i tacy są wystarczająco dobrzy. Młody człowiek buduje sumienie, w którym rozstrzyga co jest dobre a co złe, jakie są jego cele, jakim chce być człowiekiem, jakie wartości są dla niego ważne. Sumienie takie, zwane superego, ma być na tyle silne żeby wyznaczało mocne granice, ale też realne – stadardy mają być do spełnienia, a cele do zrealizowania. W innym przypadku może narazić na poczucie wiecznej nieadekwatności. Pragnienie ideału jest pragnieniem skazanym na frustrację, chodzi raczej o osiągnięcie stanu pewnej stabilności – zwłaszcza w nastroju – co oznacza, że człowiek zaczyna czuć się dobrze „we własnej skórze“ i może ruszać w świat:)

owl

Adolescencja – blaski i cienie:)

Okres dojrzewania to okres dużej przemiany. Oprócz zmian zewnętrznych, cielesnych, zachodzą doniosłe zmiany psychologiczne. Przede wszystkim młoda osoba zaczyna dookreślać swoją tożsamość, odnajduje się w roli kobiety lub mężczyny, a także zaczyna oddzielać się od swoich rodziców, zarówno poprzez spędzanie znacznej ilości czasu ze znajomymi oraz na wybranych przez siebie aktywnościach, ale też poprzez zmianę sposobu przeżywania swoich rodziców i swojej od nich zależności. Dzięki procesowi powtórnej indywiduacji możliwe jest przekierowanie uwagi i zainteresowań z rodziny na świat zewnętrzny, w którym można poszukiwać obiektów miłości – w dłużej perspektywie partnerów do budowania własnej rodziny. Adolescencja to czas niezwykle ważny i trudny, zarówno dla młodego człowieka jak i dla jego rodziny. W domu pojawia się jakby inna osoba, znika dziecko, a pojawia się nastolatek, który musi poradzić sobie z nowymi impulsami i zadaniami: musi określić swoją tożsamość seksualną, miejsce w grupie rówieśniczej, określić nową rolę w środowisku domowym i radzić sobie w szkole. Mimo tego, że dorastający człowiek jest coraz silniejszy psychicznie wciąż boryka się z konfliktami, wobec których pozostaje czasem bezradny. Zadanie „opuszczenia“ rodziców to zadanie trudne, dom rodzinny to często miejsce atrakcyjne i bezpieczne. W celu uzyskania motywacji do „wyfrunięcia z gniazda“ nastolatek musi trochę odczarować ten obraz – znaleźć rysy, niedociągnięcia, które pozwolą mu na wybór własnej drogi  – a taka jest tylko poza rodziną pochodzenia. Młody człowiek zaczyna więc proces dewaluowania swoich rodziców i z tego powodu też cierpi gdyż rodzice są dla niego bardzo ważni i są wciąż potrzebni – tutaj może rodzić się strach o to czy wytrzymają dewaluację: czy będą wspierać mimo tego, że są opuszczani.

Ta emocjonalna burza skutkuje zachowaniami, które mogą być trudne do zniesienia dla domowników (opryskliwość, wybuchowość, zamykanie się w sobie).  Bez względu na to jak zachowuje się nasz nastolatek mamy obowiązek interesować się nim nawet wtedy, gdy nasze próby nawiązania z nim kontaktu są trudne i zniechęcające („Jak tam dzień w szkole?“ – „Normalnie“, „Co się działo?“ – „Nic“, „Możesz chcesz o czymś pogadać?“ – „Nie wiem“). Mimo wszytsko interesujmy się tym z kim spotyka się nasze dziecko, jak mu idzie w szkole, co je interesuje, czy boryka się z trudnościami. Najlepsza rada dla rodziców na ten czas to zagryźć zęby i być mimo wszystko. To się opłaci. Oczywiście dojrzewanie to nie tylko trud i łzy, są też blaski tego skomplikowanego procesu: możliwość nawiązania więzi z kimś, kto ma swoje zdanie, opinie, marzenia i plany. Być może początkowo ciężko je poznać, ale nie należy zaprzestawać prób:)

teen