Archive | Wrzesień 2014

PSYCHOSOMATYKA, CZYLI DLACZEGO PRZY CHOROBIE POTRZEBNY MOŻE BYĆ PSYCHOLOG? CZĘŚĆ I

Dzisiaj trochę o tym, jak psychologia oraz psychoterapia mogą wiązać się z chorobami somatycznymi, ale również z brakiem tychże chorób a więc ze zdrowiem.

Zazwyczaj korzystamy z gabinetów psychoterapeutycznych wówczas, kiedy niepokoi nas zdrowie psychiczne – czy to na skutek przeżywanego lęku, smutku czy innych emocji czy też z powodu trudnych kryzysowych sytuacji życiowych. Nie zawsze, albo przynajmniej nie od razu, myślimy o tym, gdy zmagamy się z chorobą. A choroba, zwłaszcza ta przewlekła to również kryzys w życiu człowieka. Podczas takiego kryzysu uruchamiamy całą masę procesów poznawczych (myśli, wyobrażeń, fantazji) ale również związanych z nimi procesów emocjonalnych (lęk, złość, niepokój) czy behawioralnych (a zatem działań takich jak wykonywanie badań kontrolnych, zażywanie leków czy spacerów na świeżym powietrzu) Myślę, że trudno jednoznacznie określić, które choroby są psychosomatyczne a które nie. Holistyczne podejście do ludzkiej natury zakłada, że zawsze to, co dzieje się z ciałem wpływa na duszę i odwrotnie. Pewne jest jedno – jesteśmy społeczeństwem wyjątkowo trapionym przez choroby zarówno te zagrażające życiu jak i te, które może nie są groźne, jednak zdecydowanie uprzykrzają życie. Medycyna oczywiście rozwija się prężnie, leczymy dziś choroby, które całkiem niedawno pozostawały nieuleczalne, ale z drugiej strony zdarza się tak, że leczenie koncentruje się tylko i wyłączne na somatycznym aspekcie choroby i…. przynosi mierne rezultaty. Dlaczego tak się dzieje?

Otóż za to, jak chorujemy i, co za tym idzie, jak zdrowiejemy odpowiada nasza psychika.

 

*Jeśli temu nie wierzysz, spróbuj wykonać szybki eksperyment. Przez pół minuty (około) wyobrażaj sobie soczystą cytrynę, najlepiej przeciętą na pół. Wyobrażaj sobie jak kropla soku spływa po delikatnym cytrynowym miąższu, możesz też wyobrazić sobie jak smakujesz tego soku….

 

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że twoje ślinianki (gruczoły odpowiedzialne za produkcję śliny) zaczęły pracować, zupełnie jakbyś właśnie zjadł coś kwaśnego, mimo że tak się nie stało. Tak właśnie nasza psychika, w tym przypadku nasza wyobraźnia może wpływać na to, co się dzieje z naszym ciałem, jego fizjologią.

 

Jeszcze bardziej przekonujące są wyniki badań. Istnieje konkretna dziedzina nauki odpowiedzialna za badanie korelacji pomiędzy psychika, mózgiem a odpornością – psychoneuroimmunologia A to właśnie odporność jest kluczowa, jeśli chodzi o zapadanie na większość chorób jak i radzenie sobie z nimi. Z pewnością nie raz zauważyłeś, ze po kilku zarwanych nocach (brak snu obniża odporność) łapałeś infekcje. Mózg oprócz tego, że odpowiada za funkcje psychiczne, wydziela wiele substancji chemicznych, które z kolei wpływają na układ immunologiczny (odpornościowy). Skład tych substancji zależy od typu i oraz siły przeżywanych emocji. Stwierdzono, że nadmierne przeżywanie takich emocji jak lęk, przygnębienie, złość hamuje działanie układu immunologicznego. Z kolei przeżywanie radości, zadowolenie, spokoju, nadziei stymuluje organizm do walki z chorobą.

 

Bardzo często, chorując, skupiamy się na tym, co poza naszą kontrolą – doświadczane objawy, ból, koszty, które ponosimy ze względu na chorobę, mało uwagi poświęcając tym czynnikom, które bardziej zależne są od nas i nad którymi pracując możemy zwiększyć szansę na wyzdrowienie. Praca nad myślami (odsyłam do mojego czerwcowego artykułu o zdrowym myśleniu), nad znaczeniem choroby, nad emocjami, nad zwiększaniem poczucia nadziei oraz własnej kontroli w chorobie może przynieść i przynosi na prawdę dobre rezultaty.

W następnych artykułach będę rozwijać trochę bardziej temat psychosomatyki, ale już teraz bardzo zachęcam wszystkich zmagających się z chorobą i ich rodziny by skorzystały z konsultacji psychologicznej.

 

Natalia Rucińska

Młodzieńcza depresyjność – kiedy jest naturalnym procesem rozwoju a kiedy sygnałem do wizyty u psychologa.

Młody człowiek wchodzący w dorosłość ma przed sobą wiele zadań do wykonania. Mogą one być zarówno ekscytujące jak i przerażające – wizja separacji od domu rodzinnego i życia na własną rękę, zdobycia wykształcenia, pracy, zbudowania związku, to wszystko może cieszyć, ale może też powodować obawy: „Czy dam radę?”, „Czy potrafię?” Dorosłe życie to żegnanie się z dzieciństwem, opieką jaka wówczas przysługuje, specjalnym traktowaniem. Konfrontacja z utratą dzieciństwa prowadzi do młodzieńczej depresyjności: nieokreślonego poczucia winy, wyobcowania, poczucia bycia nierozumianym. Separacja wiąże się z różnymi odczuciami, może być burzliwa bądź nie, jest to sprawa indywidualna. Na pewno jednak jest to proces trudny gdyż łączy się z opuszczeniem tego, co dotychczas stanowiło rzeczywistość młodej osoby – to powoduje burzę emocjonalną, która jest pomieszaniem różnych odczuć, takich jak poczucie osamotnienia, smutek, złość, żal. Adolescenci bronią się przed tymi odczuciami idealizując kogoś spoza rodziny: jest to czas idoli, uwielbienia dla swojej grupy rówieśniczej, pierwszych miłości. Dzięki temu nastolatek może wyznaczyć obszary, które nie są związane z domem rodzinnym a budują poczucie niezależności, sensu, radości i dzięki temu dają poczucie, że można żyć poza domem i być szczęśliwym.

 

Inne rodzaje sposobów wydobywania się z depresyjności to m.in.:

 

Działania reparacyjne: przejawiają się one w dążeniu do bycia bezproblemowym dzieckiem. Próba utrzymania dobrego samopoczucia rodziców to sposób na radzenie sobie z poczuciem winy związanym z rodzącą się chęcią życia bez rodziców. Dobre zachowanie może rozumieć jako nieświadomą próbę wynagrodzenia rodzicom pragnień separacyjnych.

 

Używanie mechanizmów hipomaniakalnych: czyli angażowanie się w wiele aktywności, zarówno towarzyskich jak i związanych z nauką. Pozwala to radzić sobie ze smutkiem i poczuciem osamotnienia

 

Dążenie do doświadczeń mistycznych: w tym wypadku młodzież sięga np. po narkotyki, może też interesować się religiami i filozofią, wiąże się to z niebezpieczeństwem związania się z sektami, które żerują na poczuciu zagubienia.

 

hE1EF2836

 

Należy pamiętać, że opisywana tu depresyjność nie jest stanem patologicznym, nie należy jej leczyć. Jest to stan przypisany temu okresowi rozwojowemu. Stosowanie obron to dobry znak: uprawianie sportu, angażowanie się w życie towarzyskie, różne rodzaje buntu. Świadczy to o próbach radzenia sobie, dzięki którym młody człowiek nie zapada się w smutku czy poczuciu samotności– znajduje sobie takie obszary w których czuje przynależność i sens.

 

To co ma niepokoić to intensyfikacja obron: nadmierna agresywność/wściekłość, zażywanie narkotyków, wyłączanie się z życia rówieśników, przywieranie do rodziców… Jeśli coś nas niepokoi warto udać się na konsultacje do psychologa. Część pracy psychologa polega na uspokajaniu rodziców, pokazywaniu, że niepokojące ich zachowania są naturalną częścią zdrowego rozwoju. Są jednak sytuacje, które wymagają pomocy psychologicznej, a czasem również farmakologicznej. Szczególnymi wskaźnikami tego, że coś idzie w złym kierunku to zaburzenia obrazu własnego ciała i próby samobójcze. Ciągłe diety, katorżnicze ćwiczenia, samookaleczanie się, zgłaszanie myśli samobójczych i częsta samodewaluacja (poczucie że jest się brzydkim, do niczego, głupim, złym) – takie „objawy” to sygnał do niepokoju. Jeśli rozmowa i inne podejmowane próby pomocy nie dają rezultatu, należy zgłosić się do psychologa lub psychiatry. Podjęcie współpracy ze specjalistą często jest ulgą zarówno dla nastolatka jak i dla rodziców, pozwala na większe zrozumienie tego co się dzieje, pozwala przygotować na to co jeszcze może się wydarzyć, a przede wszystkim pozwala na rozpoczęcie koniecznego procesu leczenia.

Literatura:

Wilk, M. (2014) Diagnoza w socjoterapii. Ujęcie psychodynamiczne. Sopot: GWP

Biologia szczęścia – neuroprzekaźniki

Neurochemia szczęścia
Niezależnie od definicyjnego ujęcia dobrego życia podkreśla się duże znaczenie pozytywnego afektu dla jakości życia. Seligman w swojej koncepcji szczęścia wymienia jego trzy postacie: pozytywne emocje, poczucie sensu i zaangażowanie. Pozytywny afekt nie tylko jest czynnikiem zapewniającym dobrostan, ale również jednym z jego wskaźników. Życie emocjonalne człowieka nie może być sprowadzane wyłącznie do procesów biologicznych, jednakże emocjonalne aspekty szczęścia powiązane z działaniem mózgowych systemów afektywnych. Wiedza na temat neurologicznego podłoża szczęścia pozwala rozumieć mechanizmy wzmacniania i torowania niektórych procesów psychicznych poprzez afekt pozytywny.

 

neurotransmitters

 

 

Obecnie znane są neuroprzekaźniki, które wpływają na zjawiska psychiczne oraz zachowania istotne dla osobistych i społecznych składowych jakości życia i uczestniczą w tych zjawiskach. Pierwszym z nich jest dopamina, zwana również hormonem szczęścia. Dopamina związana jest zarówno z plastycznością poznawczą, jak i z systemem nagrody, co świadczyć może o pozytywnym oddziaływaniu emocji dodatnich na szczegółową, otwartą na napływ informacji analizę sytuacji i możliwych skutków podejmowanych zachowań. Wydaje się, że system dopaminowy współgra w czołowych okolicach mózgu z procesami związanymi z myśleniem i pamięcią roboczą. Liczne badania ukazują wpływ emocji, w tym pozytywnych, na funkcjonowanie poznawcze. Seligman stwierdza, że „pozytywny nastrój wywołuje u nas zupełnie inny sposób myślenia niż nastrój negatywny”. Potwierdzeniem tej tezy może być ewolucyjny pryzmat patrzenia na dobrostan człowieka, który przedstawiony będzie w kolejnych wpisach. Zadaniom konwergencyjnym, wymagającym krytycznego i sceptycznego myślenia, sprzyja obniżony nastrój, zadaniom twórczym i dywergencyjnym zaś nastrój podwyższony. Prawdopodobnie sposób myślenia uaktywnianiany przez emocje o różnym afekcie odbywa się w innych częściach mózgu i charakteryzuje się różną neurochemią.

Innymi neuroprzekaźnikami wpływającymi na emocje pozytywne są kontrolująca emocje i nastrój serotonina oraz oksytocyna, zwana hormonem miłości, która uczestniczy w procesach związanych z reakcjami afiliacyjnymi i przywiązaniem do innych – reakcjami sprzyjającymi pozytywnym relacjom interpersonalnym będącym istotnym elementem wpływającym na odczuwanie szczęścia. Biologiczne dyspozycje związane z afiliacyjnością, ujawniające się już w okresie niemowlęcym, są coraz lepiej udokumentowane. Spośród nich wymienić można między innymi przywiązanie opiekuna, które koreluje na późniejszych etapach życia ze zdolnością do kochania i przyjmowania miłości.

W następnym odcinku: czy szczęście mamy w genach?

Opracowane na podstawie:
Marszał, M., Olesiński, P. (2009). Biologia szczęścia. Poznańskie Forum Kognitywistyczne. Teksty Pokonferencyjne. Nr 4.