Archive | Styczeń 2013

Osobowość z pogranicza: „Nienawidzę cię! Nie odchodź!”

Osoby cierpiące na zaburzenia z pogranicza bywają chwiejne emocjonalnie, często mają kłopoty z kontrolowaniem emocji, zwłaszcza gniewu i złości. Nierzadko wchodzą w intensywne i burzliwe związki, przerywane rozstaniami, awanturami i pojednaniami.  Mają duże potrzeby kontaktów towarzyskich, pragną akceptacji otoczenia, ale też bardzo często w sposób nagły zmieniają zdanie o otaczających je ludziach. Potrafią w jednej chwili myśleć o nich jako o ucieleśnieniu dobroci, inteligencji, zasługujących na podziw, by po chwili oskarżać ich o zaniedbywanie, nieczułość  lub zdradę.

Nie znoszą samotności i nie potrafią zostawać same, dlatego bywają zaborcze,  rozpaczliwie broniąc się przed opuszczeniem. W ich przeżyciach dominuje złość i lęk, z którymi próbują radzić sobie często przez zachowania autodestrukcyjne, substancje psychoaktywne czy przypadkowe kontakty seksualne.  Niepewność własnej wartości oraz duża impulsywność sprawiają, że zdarza się im gwałtownie zmieniać cele, plany życiowe (np. z dnia na dzień rzucając pracę), czy zrywając ważne relacje i jednocześnie bronić z uporem maniaka własnych niespójnych działań i decyzji.

Kryteria diagnostyczne DSM-IV

Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości to utrwalony wzorzec niestabilności relacji interpersonalnych, obrazu „ja” i emocji oraz znacznej impulsywności , który pojawia się we wczesnej dorosłości i ujawnia się poprzez co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:

  1. gorączkowe próby uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego opuszczenia
  2. niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się naprzemiennym skrajnym idealizowaniem i dewaluowaniem innych
  3. zaburzenia tożsamości, uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia „ja”
  4. impulsywność w co najmniej dwóch potencjalnie szkodliwych sferach (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji psychoaktywnych, nieostrożna jazda, zaburzenia jedzenia)
  5. nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo samookaleczenia
  6. niestabilność emocjonalna spowodowana silnymi wahaniami nastroju (np. dysforią, drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni)
  7. chroniczne uczucie pustki,
  8. nieadekwatna, silna złość lub trudności z jej opanowaniem (np. częste wybuchy gniewu, stałe odczuwanie złości, powtarzające się bójki)
  9. przemijające objawy paranoidalne lub poważne objawy dysocjacyjne w reakcji na stres

Jeden z największych problemów, z jakim borykają się osoby cierpiące na pograniczne zaburzenie osobowości, to niestabilne, niesatysfakcjonujące je związki interpersonalne.  „Każdy z nas chce mieć kogoś bliskiego, ale większość osób z pogranicza pragnie tego kogoś jedynego, kto nada sens ich istnieniu, silnego, opiekuńczego, u którego boku poczują się bezpieczne. Na początku taki związek wydaje im się wręcz magiczny, idealizują partnera, stawiają go na piedestale, uważają, że jest najwspanialszy na świecie, bo to je właśnie obdarzył miłością i czułością. Wszelki dystans  i myśl o rozłące są nie do zniesienia (…) Ponieważ potrzeba więzi emocjonalnej jest u osoby z pogranicza niezwykle silna, rozpaczliwie boi się ona opuszczenia (…) Jednak nawet zaangażowanie w bezpieczny związek nie eliminuje lęku przed opuszczeniem, który zniekształca obraz rzeczywistości, w stopniu graniczącym z urojeniem, jakby ewentualne zerwanie miało oznaczać utratę spójności „ja” lub rozpad tożsamości.

Jednostka z pogranicza czuje, że bez tego konkretnego partnera jest nikim, jej życie stanie się puste, że od trwałości związku wręcz zależy jej istnienie. Aby zrównoważyć te obawy, osoba bliska powinna się o nią troszczyć, kochać ją i chronić, być zawsze fizycznie dostępna i nigdy nie może jej opuścić. (s. 580-581,  Millon T., 2005). Oczywiście w realnym życiu niemal niemożliwe jest spełnienie takich warunków, które dawałby osobom z pogranicza poczucie bezpieczeństwa, co sprawia, że żyją w permanentnym lęku i oczekiwaniu na odrzucenie ze strony najbliższych. W konsekwencji łatwo dają się sprowokować do gwałtownych wybuchów emocjonalnych przez czynniki, na które ktoś inny nie zwróciłby uwagi. Odczytują je jako krytykę, potępienie lub dowód na wygasanie uczucia.

Poczucie, że ktoś na kim im zależy oddala się od nich, może wywołać gwałtowne reakcje, w których płacz i lęk przed opuszczeniem mieszają się z wściekłością i zachowaniami autodestrukcyjnymi. Bardzo często huśtawka przeżywanych na zmianę uczuć  lęku i wściekłości odbija się na związku, który staje się trudny do zniesienia dla partnera. To nasila błędne koło gwałtownych reakcji i impulsywnych zachowań osoby cierpiącej na to zaburzenie, próbującej za wszelką cenę zatrzymać partnera.

Doskonałym przykładem sposobu myślenia, funkcjonowania w relacjach i przeżywania świata przez osobę cierpiącą na to zaburzenie osobowości jest główna bohaterka i zarazem autorka książki: „Uratuj mnie” (Rachel Reiland, Wydawnictwo Media i Rodzina, Poznań, 2006). Jest to szczera i dogłębna analiza tego co dzieje się w wewnętrznym świecie młodej kobiety i jak wpływa to na życie jej i jej bliskich. Jest to też książka o podjętej przez nią psychoterapii i w konsekwencji o zmianach jakich udało się jej dokonać w sobie. Przy okazji fascynująca lektura dla wszystkich tych, którzy ciekawi są terapii od kuchni. Polecam! 🙂

 

Uratuj-mnie-Opowiesc-o-zlym-zyciu-i-dobrym-psychoterapeucie_Rachel-Reiland,images_big,8,83-7278-192-3

Reklamy

Garść informacji o lekach antydepresyjnych, o których nie mówią firmy farmaceutyczne

1.       W 2002 r. prestiżowe czasopismo medyczne „Journal of the American Medical Association” opublikowało wyniki 6-miesięcznych testów, porównujących leki antydepresyjne (SSRI) do placebo oraz dziurawca zwyczajnego – zioła leczniczego, powszechnie stosowanego w leczeniu depresji.

Okazało się, że po pierwszych 8 tygodniach testu nie zanotowano żadnych znaczących różnic między badanymi grupami. Pacjenci każdej z trzech grup zanotowali znaczącą poprawę, bez względu na to, czy otrzymywali leki antydepresyjne, lek ziołowy czy placebo. Na zakończenie 6-miesięcznego okresu również nie zanotowano różnic między grupami. (s.81)

2.      Wyniki analiz 40 badań dotyczących skuteczności leków antydepresyjnych wykazały, że w 82% przypadków placebo było tak samo efektywne jak antydepresanty w leczeniu poważnych stanów depresji.

W późniejszym badaniu, które obejmowało postmarketingowe analizy danych pochodzących ze strony GlaxoSmithKline, placebo było w 83% przypadków tak skuteczne jak prawdziwe leki antydepresyjne. (s.93)

3.      Biochemiczna teoria depresji głosi, że depresję wywołuje obniżony poziom serotoniny lub norepinefryny w mózgu, wobec tego leki antydepresyjne powodując wychwyt zwrotny neuroprzekaźników mają jej zapobiegać.  Różne antydepresanty mają oddziaływać na różne neurotransmitery. Niektóre mają działać tylko na serotoninę, a inne zarówno na serotoninę, jak i norepinefrynę oraz dopaminę.

Istnieje jednak relatywnie nowy antydepresant, który ma zupełnie inny sposób działania. Jest to najbardziej nietypowy lek, a dowód na jego skuteczność stanowi  gwóźdź do trumny teorii nierównowagi chemicznej jako przyczyny depresji.

Ten nowy antydepresant nazywany jest tianeptyną i odkryty został we Francji, gdzie został wpisany na listę antydepresantów i wprowadzony na rynek pod nazwą Stablon (w kilku innych krajach sprzedawany był też pod nazwą Coaxil lub Tatinol).

Tianeptyna zamiast zwiększać ilość serotoniny w mózgu (jak działają inne leki antydepresyjne) zmniejsza ją. Jeśli monoaminowa teoria nierównowagi jest prawdziwa, tianeptyna powinna bardziej wywoływać depresję niż ją łagodzić. Jednak dane z testów klinicznych wskazują na coś przeciwnego i przynoszą rezultaty porównywalne z lekami antydepresyjnymi podwyższającymi poziom serotoniny.  (s. 114-115)

4.       Jak wobec tego traktować serio teorię nierównowagi biochemicznej – jeśli badania wskazują, że obniżenie poziomu serotoniny lub norepinefryny nie powoduje u większości ludzi stanu depresji, a leki stosowane jako antydepresanty (niezależnie od tego czy zwiększają, obniżają czy nie oddziałują na serotoninę) wszystkie w takim samym stopniu przynoszą ulgę w odczuwaniu depresji? Obecnie biochemiczna teoria depresji jest w stanie kryzysu, badania przeczą jej prawdziwości, a działanie leków antydepresyjnych nie posiada solidnego, z punktu widzenia medycyny, wyjaśnienia.

5.      Jedną z nowszych i alternatywnych do  teorii nierównowagi biochemicznej teorią wyjaśniania depresji jest  teoria plastyczności układu nerwowego. Mówi ona o  zdolności mózgu do zmian podczas procesu uczenia się u ludzi.

Koncepcja ta wyjaśnia depresję w ten sposób, że dotknięci nią ludzie mają problemy z procesem odbioru i przekazywania informacji. „Leki antydepresyjne – mimo ich czasami bardzo różnych i sprzecznych mechanizmów, być może ułatwiają ludziom uczynienie tego procesu informacyjnego bardziej skutecznym, umożliwiając im uczenie się na podstawie własnych doświadczeń” s.116

Jak zauważają badacze, w rzeczywistości teoria plastyczności układu nerwowego lepiej wyjaśnia efekty psychoterapii niż leków w przeciwdziałaniu depresji. Jeśli wyjście z depresji zależy od nauczenia się przez ludzi nowych sposobów myślenia, wtedy psychoterapia, szczególnie poznawczo-behawioralna, powinna być skutecznym narzędziem przeciw depresji. I to potwierdzają setki badań nad skutecznością i efektywnością różnych podejść terapeutycznych wobec depresji.

6.      Coraz częściej pojawiają się też głosy podkreślające, że chociaż depresja znajduje swoje odzwierciedlenie w mózgu, to nie oznacza, że jest chorobą. Depresja może też wynikać z normalnego funkcjonowania mózgu.

W skład mózgu wchodzą sieci neuronowe ukształtowane przez życiowe doświadczenia. Mózg reaguje na aktualne sytuacje życiowe w sposób doświadczany subiektywnie jako smutek i rozpacz. Mogą to być reakcje na takie wydarzenia, które wywołują u ludzi uczucie zagubienia i beznadziejności, lub też mogą stanowić sposób, w jaki człowiek nauczył się je interpretować.

W każdym przypadku, podstawowe mechanizmy zachodzące w mózgu mogą być normalnym procesem doświadczania trudnych, smutnych, przytłaczających wydarzeń, a nie chorobą wynikającą nierównowagi biochemicznej i działania neuroprzekaźników w mózgu.

Jeśli zatem to doświadczenia życiowe kształtują „mapę mózgu”, możemy zmieniać ją pod wpływem nowych, pozytywnych, korektywnych doświadczeń. A w tej dziedzinie dużo skuteczniejsza jest psychoterapia niż leki antydepresyjne.

Wszystkie wykorzystane w tekście informacje pochodzą z książki: „Nowe leki cesarza. Demaskowanie mitu antydepresantów”,   I. Kirsch, Wydawnictwo Zielone Drzewo, IPZ PTP 2011.