Archiwum

Osobowość borderline w koncepcjach psychodynamicznych

Rozpoczynamy na Blogu nowy cykl, który będzie dotyczył rozumienia zaburzenia osobowości borderline w różnych paradygmatach psychologicznych. Chcielibyśmy przybliżyć Czytelnikom sposób rozumienia, a także podstawowe założenia dotyczące leczenia tego zaburzenia, które diagnozuje się obecnie u stosunkowo dużej grupy pacjentów. Zaczynamy od paradygmatu wywodzącego się z klasycznej psychoanalizy, czyli teorii psychodynamicznych.

Współcześnie w literaturze psychodynamicznej zagadnienie osobowości borderline jest najczęściej opisywane w oparciu o koncepcję tzw. organizacji osobowości borderline Otto Kernberga (1967), która ciągle rozwijana jest przez zespół Personality Disorders Institute w Weil Cornell Medical College w Stanach Zjednoczonych. Według tej teorii, tzw. osobowość borderline jest bardzo szerokim pojęciem opisującym nieprawidłową strukturę osobowości, która jest podłożem większości znanych w psychiatrii zaburzeń osobowości (np. narcystycznego, schizoidalnego, histrionicznego, a także zaburzenia osobowości borderline rozumianego tak, jak opisuje się je w klasyfikacjach psychiatrycznych). Przyczyn patologicznej organizacji osobowości borderline upatruje się w interakcji czynników środowiskowych i wewnętrznych predyspozycji jednostki: z jednej strony kluczowy jest uwarunkowany wielowymiarowo wysoki poziom agresji (związany z właściwościami biochemicznymi układu nerwowego, predyspozycjami genetycznymi i doświadczeniem wczesnodziecięcym), z drugiej istotne jest wystąpienie trudnych doświadczeń we wczesnym dzieciństwie (np. wykorzystania seksualnego, opuszczenia, powtarzającej się niedostępności emocjonalnej opiekuna).

Najważniejszą cechą charakteryzującą osobowość borderline w koncepcjach psychodynamicznych jest tzw. patologia uwewnętrznionych relacji z obiektem. Powstają one we wczesnym dzieciństwie, jako reprezentacje odnoszące się do relacji między dzieckiem a opiekunem. Takie wewnętrzne relacje z obiektem podlegają dynamicznym zmianom w wyniku działania wewnętrznych konfliktów, fantazji i mechanizmów obronnych, a ich ostateczny kształt w życiu dorosłym może znacznie odbiegać od rzeczywistych doświadczeń danej osoby. W określonym kontekście uruchamiają się różne wewnętrzne relacje z obiektem, determinując sposób przeżywania i funkcjonowania w danej relacji, np. z życiowym partnerem. W patologii uwewnętrznionych relacji z obiektem upatruje się źródeł charakterystycznego dla osób borderline funkcjonowania interpersonalnego, charakteryzującego się jednostronnym postrzeganiem bliskich osób i samego siebie oraz nagłymi przejściami od idealizacji innych do ich dewaluacji bez wyraźnej zewnętrznej przyczyny. Osoby borderline mają kłopoty z odczuwaniem empatii i adekwatnym rozpoznawaniem uczuć innych osób, mają też tendencję do ich nierealistycznego oraz powierzchownego spostrzegania i rozumienia. Często wycofują się z angażujących emocjonalnie relacji lub przeżywają je w sposób tak konfliktowy, że utrzymanie relacji staje się w pewnym momencie niemożliwe. Charakterystyczne jest dla nich poczucie niepewności co do własnej wartości przy jednoczesnym doświadczaniu wielkościowych fantazji. Takie wewnętrzne relacje z obiektem znajdują tez odzwierciedlenie w poczuciu tożsamości osób borderline, które opisuje się jako „rozproszone”. Mają one problem z określeniem, kim tak naprawdę są, jakie są ich cele i wartości, do czego zmierzają w swoim życiu. Zaburzona tożsamość osób borderline często znajduje swój wyraz w poczuciu chronicznej pustki, depresji oraz braku zainteresowań.

Według założeń psychoterapii psychodynamicznej przyjmuje się, że leczenie osób z osobowością borderline jest leczeniem długoterminowym, tzn. trwa nawet kilka lat. Zalecana częstotliwość spotkań to spotkania dwa razy w tygodniu, jednak jeśli z różnych powodów nie jest to możliwe, spotkania odbywają się raz w tygodniu. Bardzo ważna jest stałość spotkań, które odbywają się zawsze o tej samej porze i nie powinny być odwoływane bez wyraźnej przyczyny. Celem terapii jest wspomaganie pacjentów w integracji wszystkich aspektów ich wewnętrznego świata, tak aby mogli odbierać samych siebie i inne osoby w swoim życiu w adekwatny, zrównoważony i spójny sposób. Bardzo ważnym elementem pracy jest relacja między pacjentem a terapeutą, dzięki której w bezpiecznym otoczeniu gabinetu można obserwować i rozumieć często bardzo bolesny i chaotyczny wewnętrzny świat pacjenta.

Monika Marszał

 

 

Portret psychologiczny sprawcy przemocy

Przemoc, jak mówi definicja, to „intencjonalne działanie lub zaniechanie działania jednej osoby wobec drugiej, które wykorzystując przewagę sił narusza prawa i dobra osobiste jednostki, powodując cierpienia i szkody” (za: http://www.niebieskalinia.pl). Innymi słowy, „sprawcą przemocy” nazwiemy osobę która:
a. Jest silniejsza fizycznie, psychicznie, materialnie, zawodowo lub społecznie;
b. Wykorzystuję tę przewagę dla zaspokojenia swoich własnych potrzeb;
c. Nie zważa na koszty, które ponosi w związku z tym druga osoba, czyli „ofiara przemocy”.

Richard K. James oraz Burl E. Gilliland na podstawie analizy badań nad sprawcami przemocy skonstruowali listę charakterystycznych cech tego rodzaju osób:
1. Najczęściej są to mężczyźni, którzy wykazują nadmierną zależność i zaborczość wobec swoich partnerek, maja wobec nich także nierealistyczne oczekiwania;
2. Reagują przede wszystkim emocją gniewu i maja niską zdolność komunikowania się w obszarze spraw uczuciowych.
3. Są impulsywni, maja małą zdolność do kontrolowania swojego zachowania;
4. Często nadużywają alkoholu i/lub narkotyków;
5. Często sami byli ofiarami maltretowania w dzieciństwie lub byli świadkami takiego maltretowania w rodzinie;
6. Zaprzeczają stwarzanym przez siebie problemom w rodzinie lub minimalizują je;
7. Oscylują między agresywnością (kiedy nie dostają tego, czego chcą), a wdziękiem lub uwodzicielstwem (kiedy osiągają swoje cele).

Istnieje wiele teorii wyjaśniających zjawisko sprawstwa przemocowego. Część z nich upatruje przyczyn w warunkach kulturowych i społecznych (np. teoria feministyczna, która zwraca uwagę na znaczną przewagę mężczyzn w grupie sprawców przemocy i tłumaczy to patriarchalną strukturą społeczeństwa, w której pozycja kobiety jest pozycją podporządkowaną), a inna część – w zjawiskach psychologicznych (np. teoria uczenia się zgodnie z którą uczymy się określonego rodzaju zachowania w dzieciństwie poprzez obserwowanie zachowania dorosłych).

Dużą część wszystkich teorii łączy jednak podkreślanie potrzeby kontroli jako czynnika prowadzącego do stosowania różnego rodzaju form przemocy. Ujmując rzecz najprościej, sprawca przemocy bardzo mocno dąży do tego, żeby było tak, jak on uważa za stosowne. Oczekuje od innych podporządkowania, a jeśli nie dostaje go, to sięga po metody, które mają przywrócić u ofiary pozycję uległą. Wśród tych metod „najskuteczniejszą” jest przemoc fizyczna lub psychiczna. Ta potrzeba dominacji i kontroli wynika jednak z czegoś więcej – z czegoś, co najczęściej jest nieświadome. Chodzi tutaj o głęboko przeżywany i głęboko skrywany lęk przed byciem ofiarą. Jak wspomniano wyżej, sprawcy przemocy sami najczęściej byli ofiarami przemocy w dzieciństwie lub byli świadkami jak w rodzinie jedna z bliskich osób znęcą się nad drugą. Taki rodzaj doświadczeń mocno zapisuje się w mózgu człowieka i nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie. Ważne jest jednak to, jak te doświadczenia się zapiszą, czyli (1) jaka będzie ich dziecięca interpretacja na poziomie umysłowym, (2) jaka emocja będzie im współtowarzyszyć, (3) jaki wzór reagowania wyda się najbardziej odpowiedni.

W przypadku sprawców przemocy, interpretacja doświadczeń przemocowych z dzieciństwa (w uproszczeniu) zamyka się w przekonaniu: „Bycie ofiarę boli. Jeśli nie chcę, żeby bolało, muszę dominować, być silny”. Na poziomie emocjonalnym ból, lęk i rozpacz zostają zamienione na gniew skierowany na innych. Wzorem reagowania staję się natomiast przyjmowanie pozycji dominującej.

Nie zawsze dzieje się dokładnie tak, jak opisano wyżej. U części ofiar przemocy w dzieciństwie sposób zapisu przebiega inaczej. Skrajnie odmiennym sposobem jest ten, który skutkuje w życiu dorosłym przyjmowaniem roli ofiary przemocy. Ale o tym napiszę w kolejnej części artykułu.

Tomasz Grabiec

 

Osobowość z pogranicza: „Nienawidzę cię! Nie odchodź!”

Osoby cierpiące na zaburzenia z pogranicza bywają chwiejne emocjonalnie, często mają kłopoty z kontrolowaniem emocji, zwłaszcza gniewu i złości. Nierzadko wchodzą w intensywne i burzliwe związki, przerywane rozstaniami, awanturami i pojednaniami.  Mają duże potrzeby kontaktów towarzyskich, pragną akceptacji otoczenia, ale też bardzo często w sposób nagły zmieniają zdanie o otaczających je ludziach. Potrafią w jednej chwili myśleć o nich jako o ucieleśnieniu dobroci, inteligencji, zasługujących na podziw, by po chwili oskarżać ich o zaniedbywanie, nieczułość  lub zdradę.

Nie znoszą samotności i nie potrafią zostawać same, dlatego bywają zaborcze,  rozpaczliwie broniąc się przed opuszczeniem. W ich przeżyciach dominuje złość i lęk, z którymi próbują radzić sobie często przez zachowania autodestrukcyjne, substancje psychoaktywne czy przypadkowe kontakty seksualne.  Niepewność własnej wartości oraz duża impulsywność sprawiają, że zdarza się im gwałtownie zmieniać cele, plany życiowe (np. z dnia na dzień rzucając pracę), czy zrywając ważne relacje i jednocześnie bronić z uporem maniaka własnych niespójnych działań i decyzji.

Kryteria diagnostyczne DSM-IV

Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości to utrwalony wzorzec niestabilności relacji interpersonalnych, obrazu „ja” i emocji oraz znacznej impulsywności , który pojawia się we wczesnej dorosłości i ujawnia się poprzez co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:

  1. gorączkowe próby uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego opuszczenia
  2. niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się naprzemiennym skrajnym idealizowaniem i dewaluowaniem innych
  3. zaburzenia tożsamości, uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia „ja”
  4. impulsywność w co najmniej dwóch potencjalnie szkodliwych sferach (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji psychoaktywnych, nieostrożna jazda, zaburzenia jedzenia)
  5. nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo samookaleczenia
  6. niestabilność emocjonalna spowodowana silnymi wahaniami nastroju (np. dysforią, drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni)
  7. chroniczne uczucie pustki,
  8. nieadekwatna, silna złość lub trudności z jej opanowaniem (np. częste wybuchy gniewu, stałe odczuwanie złości, powtarzające się bójki)
  9. przemijające objawy paranoidalne lub poważne objawy dysocjacyjne w reakcji na stres

Jeden z największych problemów, z jakim borykają się osoby cierpiące na pograniczne zaburzenie osobowości, to niestabilne, niesatysfakcjonujące je związki interpersonalne.  „Każdy z nas chce mieć kogoś bliskiego, ale większość osób z pogranicza pragnie tego kogoś jedynego, kto nada sens ich istnieniu, silnego, opiekuńczego, u którego boku poczują się bezpieczne. Na początku taki związek wydaje im się wręcz magiczny, idealizują partnera, stawiają go na piedestale, uważają, że jest najwspanialszy na świecie, bo to je właśnie obdarzył miłością i czułością. Wszelki dystans  i myśl o rozłące są nie do zniesienia (…) Ponieważ potrzeba więzi emocjonalnej jest u osoby z pogranicza niezwykle silna, rozpaczliwie boi się ona opuszczenia (…) Jednak nawet zaangażowanie w bezpieczny związek nie eliminuje lęku przed opuszczeniem, który zniekształca obraz rzeczywistości, w stopniu graniczącym z urojeniem, jakby ewentualne zerwanie miało oznaczać utratę spójności „ja” lub rozpad tożsamości.

Jednostka z pogranicza czuje, że bez tego konkretnego partnera jest nikim, jej życie stanie się puste, że od trwałości związku wręcz zależy jej istnienie. Aby zrównoważyć te obawy, osoba bliska powinna się o nią troszczyć, kochać ją i chronić, być zawsze fizycznie dostępna i nigdy nie może jej opuścić. (s. 580-581,  Millon T., 2005). Oczywiście w realnym życiu niemal niemożliwe jest spełnienie takich warunków, które dawałby osobom z pogranicza poczucie bezpieczeństwa, co sprawia, że żyją w permanentnym lęku i oczekiwaniu na odrzucenie ze strony najbliższych. W konsekwencji łatwo dają się sprowokować do gwałtownych wybuchów emocjonalnych przez czynniki, na które ktoś inny nie zwróciłby uwagi. Odczytują je jako krytykę, potępienie lub dowód na wygasanie uczucia.

Poczucie, że ktoś na kim im zależy oddala się od nich, może wywołać gwałtowne reakcje, w których płacz i lęk przed opuszczeniem mieszają się z wściekłością i zachowaniami autodestrukcyjnymi. Bardzo często huśtawka przeżywanych na zmianę uczuć  lęku i wściekłości odbija się na związku, który staje się trudny do zniesienia dla partnera. To nasila błędne koło gwałtownych reakcji i impulsywnych zachowań osoby cierpiącej na to zaburzenie, próbującej za wszelką cenę zatrzymać partnera.

Doskonałym przykładem sposobu myślenia, funkcjonowania w relacjach i przeżywania świata przez osobę cierpiącą na to zaburzenie osobowości jest główna bohaterka i zarazem autorka książki: „Uratuj mnie” (Rachel Reiland, Wydawnictwo Media i Rodzina, Poznań, 2006). Jest to szczera i dogłębna analiza tego co dzieje się w wewnętrznym świecie młodej kobiety i jak wpływa to na życie jej i jej bliskich. Jest to też książka o podjętej przez nią psychoterapii i w konsekwencji o zmianach jakich udało się jej dokonać w sobie. Przy okazji fascynująca lektura dla wszystkich tych, którzy ciekawi są terapii od kuchni. Polecam! 🙂

 

Uratuj-mnie-Opowiesc-o-zlym-zyciu-i-dobrym-psychoterapeucie_Rachel-Reiland,images_big,8,83-7278-192-3