Archive | Październik 2014

Garść przydatnych informacji na temat terapii par

Ostatnimi czasy można zaobserwować wzrost zainteresowania pomocą psychologiczną dla osób przeżywających trudności w relacji ze swoimi partnerami życiowymi. Pomoc ta najczęściej przybiera formę terapii par (czasem można spotkać się również z terminem terapia rodzinna, ale jest to pojęcie szersze – terapia ta obejmuje zwykle większą ilość członków rodziny, w tym dzieci). Terapia par (małżeńska, jeśli mówimy o sformalizowanym związku), to wspólne spotkania pary z terapeutą (czasem parą terapeutów), celem których jest uczynienie relacji bardziej satysfakcjonującą dla obojga partnerów. Jest to, oczywiście, cel ogólny; każda para boryka się zwykle ze specyficznymi trudnościami, a więc i konkretne cele współpracy z terapeutą są ustalane indywidualnie z parą.

  • W jakich sytuacjach terapia par jest pomocna?

Tego rodzaju terapia nie jest, niestety, remedium na wszystkie problemy związkowe. Terapeuta może być pomocny dla pary w sytuacji, kiedy:
– partnerzy doświadczają trudności komunikacyjnych – nie potrafią dojść do porozumienia, sprzeczają się, nie są w stanie z sobą współpracować;
– partnerzy są rozczarowani związkiem – czują, że ich oczekiwania nie zostały zaspokojone;
– partnerzy doświadczają wobec siebie urazy z powodu jakiegoś ważnego wydarzenia w historii związku;
– związek przeżywa kryzys zdrady/niewierności;
– partnerzy doświadczają trudności w sferze seksualnej.

  • Jakie warunki sprzyjają sukcesowi w terapii par?

Koniecznym warunkiem udanej współpracy jest nie tylko określenie odpowiedniego typu problemu. Ogromnie istotne jest to, by oboje partnerzy chcieli uczestniczyć w terapii i rzeczywiście mieli motywację do pracy nad swoim związkiem. Dobrym źródłem takiej motywacji są pozytywne uczucia, którymi partnerzy, mimo problemów, nadal siebie obdarzają. Żaden najlepszy terapeuta nie będzie w stanie pomóc, jeśli choć jedna z osób w związku nie kocha już swojego partnera/partnerki lub czuje do niego/niej przede wszystkim nienawiść . Niestety, w takiej sytuacji praca nad związkiem nie daje po prostu rezultatów.
Motywacja jest tak bardzo istotna, gdyż terapia par jest trudnym wyzwaniem dla obojga partnerów. Obowiązuje tutaj bowiem ważna zasada: „Jeśli chcesz coś dostać od swojego partnera/partnerki, musisz najpierw nauczyć się coś jemu/jej dawać”. W sytuacji, gdy ktoś nie czuje się na to gotowy lub z jakichś powodów nie chce tego robić, to terapia zakończy się niepowodzeniem i rozczarowaniem. (Dodatkowym problemem jest to, że nie każdy potrafi dobrze zidentyfikować jaki jest poziom jego motywacji. Czasem dzieje się to dopiero na spotkaniach terapeutycznych, po lepszym rozpoznaniu oczekiwań partnerów względem siebie).
Jeśli zatem partnerzy nadal czują do siebie pozytywne uczucia i w ich imię są gotowi na pracę na rzecz relacji i na związane z nią pewne wyrzeczenia, to terapia par może być bardzo pomocna, a rokowania są pozytywne (spotkania zamykają się zwykle w okresie 3-6 miesięcy regularnych cotygodniowych sesji). Czynnikiem sprzyjającym jest również w miarę wczesne zgłoszenie się do terapeuty. Związki, które mają za sobą wieloletnią historię sytuacji kryzysowych, osiągają na tyle wysoki poziom frustracji, że potrzebna jest wtedy większa ilość spotkań terapeutycznych. Innymi słowy, w takiej sytuacji konieczne jest uzbrojenie się w cierpliwość – pracy do wykonania jest więcej, a efekty mogą pojawiać się dopiero po pewnym czasie.

  • Jeśli nie terapia par, to co?

Warto wspomnieć, że obok terapii par istnieją inne formy pomocy psychologicznej, które mogą być bardziej pomocne przy pewnych określonych typach problemów relacyjnych:
– Mediacje – stosowane zwykle w sytuacji bardzo głębokiego poziomu konfliktu w związku, gdy dominuje postawa niechęci wobec siebie, a jednocześnie sytuacja rodzinna wymaga ustalenia jakichś form współpracy (np. kwestia opieki nad dzieckiem).
– Terapia indywidualna – stosowana, jeśli w związku dochodzi do sytuacji skrajnej nierównowagi. Z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy jeden z partnerów: (1) stosuje wobec drugiego przemoc (psychiczną, fizyczną, ekonomiczną), (2) doświadcza poważnych problemów osobistych (np. choroba psychiczna), (3) cierpi na uzależnienie (od alkoholu, narkotyków, itp.). Terapią indywidualną obejmuje się wtedy zwykle oboje partnerów osobno, przy czym terapia każdego z nich koncentruje się na jego indywidualnym problemie. Np. w sytuacji przemocy osobno prowadzi się terapię dla sprawcy (cel: kontrola zachowania agresywnego) i ofiary (cel: rozwój umiejętności chronienia siebie). Terapia indywidualna może być przydatna także wtedy, gdy jeden z partnerów po prostu nie chce uczestniczyć we wspólnych spotkaniach.

Reklamy

Biologia szczęścia – czy szczęście mamy w genach?

Genetyczne uwarunkowanie szczęścia

Ścisły związek pomiędzy poczuciem szczęścia a poziomem i funkcjonowaniem takich neurotransmiterów jak dopamina, serotonina, wazopresyna oraz innych,  których ilość oraz funkcjonowanie jest regulowana przez geny, świadczy o genetycznym uwarunkowaniu niektórych aspektów dobrostanu. Niektóre badania dotyczące dobrostanu psychicznego pokazują, że poziom odczuwanego szczęścia wykazuje podobną stałość w czasie jak cechy temperamentu czy osobowości [Czapinski 2004]. Istnieją  badania ukazujące silną korelację pomiędzy takimi cechami temperamentu jak neurotyzm i ekstrawersja a poczuciem dobrostanu [Diener, Lucas 1999; Lucas, Fujita 2000]. Lyken [1999] stwierdza, że charakterystyczny dla człowieka potencjalny poziom szczęścia jest niemal w 100% uwarunkowany genetycznie, chociaż inne czynniki mogą sprawić, że nie funkcjonuje się w możliwym optimum. Wrodzony potencjał szczęścia nie jest więc tożsamy z realnie odczuwanym dobrostanem, który zależy nie tylko od genów, lecz również od cech środowiskowych sprzyjających bądź nie ekspresji genotypowej. Szczęście jest cechą uwarunkowaną poligenetycznie, której geny działają interakcyjnie. Oznacza to, że szczególna interakcja genów podzielana jest głównie przez bliźnięta jednojajowe. Poziom szczęścia rodziców nie przesądza o poziomie jego odczuwania u dzieci, jednakże istnieje większe prawdopodobieństwo dziedziczenia typowej dla krewnych konfiguracji genów. Większe jest uwarunkowanie genetyczne odpowiedzialne za odczuwanie emocji negatywnych niż pozytywnych, na emocje pozytywne w znacznie większej mierze odpowiadają czynniki środowiskowe [por. Seligman 2005].

pobrane

Uwarunkowania genetyczne odpowiadają głównie za przeciętny charakterystyczny dla jednostki poziom odczuwanego dobrostanu, który właśnie dzięki udziale biologicznych mechanizmów wykazuje dość znaczną stałość. Stabilność ta ma dla funkcjonowania człowieka zarówno pozytywny jak i negatywny aspekt. Ani wydarzenia negatywne ani pozytywne nie podnoszą ani nie obniżają stale odczuwanego poziomu szczęścia. Systematyczne badania nad osobami, które wygrały na loterii, wykazują, że osoby te powracają wraz z upływem czasu do swojego podstawowego poziomu dobrostanu [por Seligman 2005]. Awans w pracy traci wpływ na poziom szczęścia w czasie krótszym niż trzy miesiące. Oczywiście „termostat” szczęścia ma również swoje korzyści związane z niwelowaniem odczuwania emocji negatywnych związanych z niekorzystnymi wydarzeniami. Osiemdziesiąt cztery procent osób z porażeniem czterech kończyn uważa swoje życie za mieszczące się w granicach średniej bądź powyżej. Osoby, które nie mogą się poruszać, po kilku latach od zdarzenia, które wywołało paraliż kończyn dolnych, czują się średnio trochę mniej szczęśliwe od grup kontrolnych. Istnieją jednak takie wydarzenia, które u większości osób na stałe obniżają odczuwany poziom szczęścia. Związane są one z utratą bliskiej osoby, w szczególności w wypadku, z postępującą chorobą najbliższych oraz z permanentnym niezaspokojeniem potrzeb biologicznych. Omawiając biologiczne uwarunkowania dobrostanu należy wspomnieć o potrzebach ściśle biologicznych, których zaspokojenie jest nieodzowne dla odczuwania wysokiego poziomu jakości życia, dotyczących głodu, pragnienia, snu, stymulacji sensorycznej, bezpieczeństwa fizycznego [Trzebińska 2008]. Zaspokajanie tych potrzeb było i jest istotnym elementem selekcji naturalnej, a więc ewolucji. Istnieje spór, czy szczęście można określić jako cechę – wynikający zarówno z nieścisłości samego pojęcia jak i z niespójnych badań, które w różnym stopniu ukazują stałość szczęścia w czasie.

 

W następnym odcinku: szczęście a ewolucja

Opracowane na podstawie:
Marszał, M., Olesiński, P. (2009). Biologia szczęścia. Poznańskie Forum Kognitywistyczne. Teksty Pokonferencyjne. Nr 4.