Archive | Listopad 2012

Ci którzy nie potrafią kochać. Dwa rodzaje narcyzmu.

Zagadnienie osobowości narcystycznej pomieszcza w sobie ciekawy podział na dwa rodzaje narcyzmu. Pierwszy opisywany był przez Kernberga, który wskazał na osobowość wyróżniającą się zawiścią, chciwością, potrzebą skupiania wogół siebie uwagi. Ten „typ“ potrzebuje innych przede wszystkim po to, by się w nich przeglądać, widzieć błysk uznania w ich oczach lub inne przejawy zainteresowania, które wpływają na jego poczucie własnej wartości. Osoba taka robi wokół siebie dużo zamieszania, przy czym w ogóle nie zwraca uwagi na innych ludzi. Nie słucha też tego co mają mu do powiedzenia dlatego może zupełnie mylnie odczytywać  wysyłane przez nich sygnały. To co narcyz weźmie za zazdrość lub wyraz podziwu może być tak naprawdę znudzeniem lub niechęcią. Z pewnością takie uczucia może wzbudzać narcyz tzw. typu niebacznego. W związku z tym, że właśnie nie baczy on na innych, inni nie mają ochoty na jego towarzystwo. Ponadto narcyz potrafi być zwyczajnie nudny, nie mając żadnej tego świadomości – jest tak skupiony na sobie, że nie widzi reakcji otoczenia i nie ma możliwości modyfikacji swojego zachowania.

Inny typ narcyzmu to tzw. narcyzm nadwrażliwy, opisywany przez Kohuta. W przypadku tej osobowości mamy do czynienia z czymś odwrotnym: osoba jest obsesyjnie wręcz skupiona na reakcjach innych ludzi. Narcyz nadwrażliwy raczej unika sytuacji bycia w centrum uwagi jako sytuacji zbyt obciążającej: zbyt dużo bodźców które mogą zostać (i prawdopodobnie zostaną) zakwalifikowane jako obraźliwe i dewaluujące. Łatwość z jaką osoba taka oznacza reakcje innych negatywnym znakiem jest wynikiem poczucia nieadekwatności. Narcyz ma poczucie pustki, defektu, niedopasowania. Dlatego uważnie poszukuje informacji jak należy zachować się w danej sytuacji by zyskać aprobotę. Wszystko co dzieje się wokół niego jest w jego oczach czymś na jego temat.

Zarówno typ niebaczny jak i nadwrażliwy mają na względzie walkę o poczucie własnej wartości i próby zapełnienia wewnętrznej pustki. Jest to dla nich zadanie trudne i często nie do zrealizowania ponieważ nie potrafią prawdziwie kochać. Nie potrafią prawdziwie zainteresować się drugą osobą, jej uczuciami, potrzebami. Inne osoby służą im do myślenia o sobie. W centrum ich psychologicznego świata są oni sami i dlatego jednostki te często czują się samotne i nie potrafią się z tej samotności wydobyć.

O psychoterapii… po ludzku. Część II: cierpienie i jego przyczyny.

W poprzedniej części pisałem o tym, że psychoterapia jest formą profesjonalnej pomocy wobec doświadczania cierpienia. Jak jednak rozumiemy samo cierpienie? J. Mellibruda pisze: „(…) o cierpieniu mówimy szczególnie wtedy, gdy dotkliwość przykrych uczuć staje się trudna do zniesienia, gdy umysł określa przyczyny cierpienia lub ich konsekwencje jako dramatyczne, gdy ogarnia nas niepokój i poczucie zagrożenia dla naszej integralności lub tożsamości, gdy zostają osłabione więzi z innymi ludźmi (…)”. Innymi słowy, zwraca się uwagę na to, że cierpienie to nie tylko stan emocjonalny (dotkliwy lęk, smutek, gniew), ale także stan umysłu (np. wyobrażanie sobie lub przypominanie dramatycznych wydarzeń, autodestrukcyjne przekonania na swój temat) oraz doznania cielesne (np. ból, osłabienie). Zwykle to wszystko związane jest jeszcze z jakąś konkretną sytuacją życiową, w której się znajdujemy.

Gdy tak rozumiane cierpienie towarzyszy człowiekowi przez jakiś czas, a on sam nie potrafi w konstruktywny sposób sobie z nim poradzić, wtedy pomocna może być psychoterapia. Dokładniej rzecz ujmując, psychoterapia w nurcie integracyjnym rozpoczyna się w jednym z trzech momentów:

  1. Osoba doświadcza cierpienia, ponieważ znajduje się w jakiejś trudnej sytuacji życiowej (tj. takiej, która stanowi jakieś zagrożenie) i nie potrafi sobie z tą sytuacją poradzić w konstruktywny sposób (np. doświadcza przemocy ze strony partnera i nic z tym nie robi).
  2. Osoba doświadcza cierpienia, ponieważ nie potrafi zaspokajać swoich potrzeb w normalnych, codziennych i typowych sytuacjach (praca, relacje z rodziną, przyjaciółmi), np. wdaje się w częste kłótnie z partnerem, które nie przynoszą żadnego rozwiązania.
  3. Osoba doświadcza cierpienia z powodu zaburzenia procesów emocjonalnych, które nie są powiązane z aktualną sytuacją życiową (np. nadmiar lęku, gniewu lub smutku bez związku z tym, co dzieje się obecnie w życiu).

Trudno samodzielnie dokonać takiej analizy, dlatego też na pierwszych kilku spotkaniach terapeuta razem z Klientem starają się wstępnie oszacować, w którym z trzech powyższych obszarów mieszczą się problemy Klienta. To z kolei wyznacza ciąg dalszy współpracy.

Jeśli terapeuta razem z Klientem są zgodni w rozumieniu problemu Klienta, rozpoczyna się właściwa część terapii.

W skrócie, terapia składa się zwykle z następujących etapów:

  1. Pierwszy kontakt i wspólne określenie problemów (patrz: wyżej).
  2. Wspólne poszukiwanie aktualnych i wewnętrznych przyczyn występujących problemów (przyczyny te nazywamy schematami).
  3. Wspólne poszukiwanie doświadczeń z przeszłości, które spowodowały powstanie aktualnych i wewnętrznych przyczyn problemów (schematów).
  4. Wspólna praca nad zmianą schematów.
  5. Utrwalanie zmian.
  6. Zakończenie współpracy.

Dodatkowego wyjaśnienia może wymagać termin schemat. Definiuje się go jako „względnie trwałą i kształtowaną przez minione doświadczenia osobistą formę organizacji psychicznej  łączącą różnorodne, ale specyficzne dla danego schematu treści i zjawiska psychologiczne”. Mówiąc bardziej po ludzku, jest to po prostu występująca w teraźniejszości u człowieka skłonność do określonego myślenia, odczuwania i zachowania, która przyczynia się do powstawania jego problemów. Skłonność ta została ukształtowana w dzieciństwie, często jest nieświadoma i wydaje się być jedyną formą aktywności w obliczu określonych sytuacji.

Na przykład, Osoba A ma problem, który można określić jako reagowanie silnym i paraliżującym lękiem w sytuacji, gdy widzi pająka. U podłoża tego problemu może leżeć schemat składający się z określonego myślenia („Pająk mnie ugryzie i umrę”), odczuwania (strach przed utratą życia), i zachowania (unikanie pająków oraz sytuacji/miejsc, które się z nimi kojarzą; paraliż). Schemat ten powstał w dzieciństwie, poprzez doświadczanie serii sytuacji polegających na widywaniu pająków w domu oraz powiązanie śmierci bliskiej osoby (z przyczyn naturalnych) z obecnością pająków.

Dla dodatkowego uproszczenia, można to przedstawić następująco:

doświadczenia z przeszłości -> schemat (skłonność do określonego myślenia, odczuwania i zachowania w konkretnych sytuacjach) -> problemy

Schemat jest czymś, co istnieje obecnie i prowadzi do obecnych problemów. Terapia w nurcie integracyjnym polega na zapewnieniu Klientowi takich doświadczeń w teraźniejszości, które osłabią działanie schematu. Jak to się dokładnie dokonuje – o tym w następnej części.

TG

Osobowość narcystyczna: „Moje życzenie jest twoim rozkazem”

Starożytny Mit o Narcyzie podaje, że zakochał się on w swoim własnym odbiciu w wodzie, przestał zwracać uwagę na ludzi obok siebie i w końcu umarł, tęskniąc za niespełnioną miłością.  Historia ta opowiada o tym,  że  jednostki narcystyczne często nie są świadome siły swego samouwielbienia, ani wpływu jaki wywiera ich postawa życiowa na innych. Pokazuje nam też jak może skończyć się historia samozapatrzenia, prowadząc w końcu do samotności i rozpaczy.

Zaburzenie osobowości o nazwie osobowość narcystyczna zostało zdefiniowane i szczegółowo opisane w różnych koncepcjach psychologicznych. Według DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders – klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – APA), aby zdiagnozować osobowość narcystyczną musi występować utrwalony wzorzec poczucia własnej wielkości i potrzeby podziwu, od wczesnej dorosłości, ujawniający się w różnych kontekstach (zawodowym, rodzinnym i innych) oraz przynajmniej 5 objawów  z poniższej listy kryteriów:

  1. Przesadne poczucie doniosłości własnej osoby (np. wyolbrzymianie osiągnięć, chęć bycia uznanym za kogoś bardzo ważnego, przy niewspółmiernych dowodach)
  2.  Oddawanie się fantazjom na temat własnego nieograniczonego potencjału, doskonałości, urody, itp.
  3. Przekonanie o własnej nietuzinkowości i niepowtarzalności
  4. Wymaganie skrajnego podziwu dla siebie
  5. Poczucie posiadania specjalnych praw (np. oczekiwanie przychylniejszego traktowania lub automatycznego podporządkowywania się jego oczekiwaniom)
  6. W kontaktach z innymi ludźmi – podejście eksploatacyjne, inni służą osiągnięciu własnych celów
  7. Brak empatii, niechętne rozpoznawanie i identyfikowanie się z uczuciami i potrzebami  innych
  8. Przeżywanie zazdrości lub wyobrażanie sobie, że to inni jemu zazdroszczą
  9. Zachowania aroganckie i wyniosłe

Wiek narcyzów

O ile wiek XIX nazywano często wiekiem histerii, wiek XX zdominowały zaburzenia depresyjne, o tyle w wiek XXI wkraczamy jako społeczeństwo nastawione na indywidualne sukcesy, osiągnięcia i prestiż. Jeszcze parę wieków temu tylko nieliczne jednostki – władcy, wpływowe rody, mogły czuć się wyjątkowe i lepsze od pozostałych ludzi. W dzisiejszym świecie społeczeństw rozwiniętych, podstawowe potrzeby większości obywateli są zaspokojone, umożliwiając im sny o potędze.

Narcyz w Nowym Jorku

Badania międzykulturowe wskazują, że w społeczeństwach indywidualistycznych pojawia się więcej jednostek o rysie narcystycznym niż w społeczeństwach kolektywistycznych, gdyż kładziony jest w nich większy nacisk na celebrację osiągnięć, pewność siebie czy chwalenie się sukcesami. Część badaczy zauważa jednak, że w kolektywnych społecznościach osobowości narcystyczne też mają pole do popisu, jednak w bardziej utajonej postaci. O ile w Stanach Zjednoczonych czy Europie narcyz uważa się za „boski dar dla świata”, o tyle choćby w kulturze japońskiej będzie on myślał o sobie, jako o „boskim darze dla grupy”.

Kto zdradzi?

W 1997 roku Buss i Shackelford przeprowadzili interesujące badania dotyczące zależności między różnymi cechami osobowości a niewiernością wśród nowo poślubionych par. Zgodnie z przypuszczeniami okazało się, że narcyzm silnie koreluje z prawdopodobieństwem zdrady małżeńskiej, zarówno u kobiet jak i mężczyzn, przy czym korelacja ta była znacznie silniejsza u kobiet! Badacze wyjaśniają, że koncentracja na własnych potrzebach charakterystyczna dla jednostek narcystycznych pozwala im na łamanie słowa/prawa w celu ich zrealizowania.

Narcyz nie ma lekko

Koncepcje psychologiczne zajmujące się osobowością narcystyczną podkreślają, że jednostki o takim rysie osobowości wcale nie mają łatwo. Dla wielu z nich budowanie poczucia wyższości jest jedynym sposobem na radzenie sobie z własnym światem wewnętrznym i deficytami z najwcześniejszych etapów rozwoju, kiedy brakowało akceptującego wsparcia i uznania dziecka za wartościowe, ze strony opiekunów. Kernberg pisze o takich osobach, że czują, że będąc naprawdę sobą, nie byłyby akceptowane i kochane przez rodziców. Aby zyskać ich miłość, muszą udawać, być kimś innym. Z czasem zaczynają kompensować brak spójności obrazu siebie stapiając się ze swoim wyidealizowanym obrazem („ja idealnym”), gdyż dopuszczenie do siebie myśli, jacy są naprawdę, mogłoby być dla nich nie do zniesienia. Samooszukiwanie się staje się więc formą obrony i sposobem na przetrwanie w kontakcie z samym sobą i innymi ludźmi.

Dla osób ciekawych, co kryje się pod skorupą narcystycznego samouwielbienia, polecamy świetny artykuł Wojciecha Eichelbergera:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,12353377,Narcyz_nie_wierzy__ze_ktos_moze_go_pokochac.html

Źródła:

Seligman, M., Walker, E., Rosenhan, D. (2003). Psychopatologia. Poznań: Zysk i s-ka.

Millon, T., Davis, R. (2005). Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie. Warszawa: IPZ.