Archive | Październik 2013

Pułapki intymności część 1: pułapka dobroczynności

Jednym z powodów, dla których w związku może zanikać intymność jest wpadanie przez partnerów w jedną z czterech pułapek, które paradoksalnie bardzo często są niezamierzonymi konsekwencjami działań wynikających z troski o związek i drugą osobę. W kolejnych odsłonach, opiszemy cztery z nich. Zapraszamy do lektury 🙂

Pierwszą z pułapek zabijających intymność w związku jest tzw. pułapka dobroczynności. Polega ona na tym, że „w miarę trwania udanego związku spada nasza zdolność do sprawiania partnerowi przyjemności, natomiast rośnie nasza potencjalna zdolność do wyrządzenia mu przykrości” (Wojciszke, 2006, s.157). Posłużmy się przykładem. Wyobraźmy sobie mężczyznę, który codziennie obdarza swoją partnerkę komplementami; po pewnym czasie takie jego zachowanie przestaje robić na niej wrażenie, a ona jego słowa zaczyna odbierać jako normę. Z kolei  padająca sporadycznie przykra uwaga z jego ust jest odczuwana dużo boleśniej. Innym przykładem może być odbieranie przez mężów jako czegoś oczywistego wykonywania przez ich partnerki dziesiątek codziennych czynności związanych z dbaniem o dom.  Bardzo wiele kobiet skarży się, że ich partnerzy nie doceniają ich codziennego trudu związanego z obowiązkami domowymi, opieką nad dziećmi czy przygotowywaniem posiłków. W pewnej mierze może wynikać to właśnie z  pułapki dobroczynności, po prostu dobre rzeczy zaczynanym traktować jako oczywiste, a ich subiektywna wartość spada.

1

Utrzymaniu intymności nie służy też drugie zjawisko z tym związane, polegające na tym, że nasza zdolność do nagradzania partnera może okazać się w pewnym momencie trwania związku znacznie mniejsza od przyjemności dostarczanych przez inne osoby. Komplement usłyszany z ust przystojnego nieznajomego przynosi dużo więcej przyjemności niż ten słyszany wielokrotnie w związku. Ten mechanizm może wpływać na postrzeganie atrakcyjności innych osób jako większej niż atrakcyjność partnera. W przypadku zdrady, często znajomi patrzący na tę relację z dystansu dziwią się wyborem tej „trzeciej osoby”, która w obiektywnym porównaniu nie wypada korzystniej niż obecny partner/ka. Jednak powyższy mechanizm często skutecznie zwiększa atrakcyjność osoby spoza związku, pomagając uzasadnić zaangażowanie się w inną relację.

Pułapka dobroczynności jest szczególnie niebezpieczna dla osób, które za wszelką cenę próbują dbać o dobro partnera. Taka strategia „zagłaskiwania kota na śmierć” zazwyczaj nie przynosi oczekiwanych skutków lub przynosi skutki odwrotne od zakładanych. Niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi jak chronić się przed ta pułapką, a partnerzy muszą poszukiwać własnych sposobów na utrzymanie równowagi pomiędzy dawaniem i sprawianiem sobie nawzajem przyjemności, a chronieniem się przed popadnięciem w rutynę i przyzwyczajaniem się do dóbr, które w relacji otrzymują. Proporcje te mogą być bardzo zróżnicowane w różnych związkach, stąd konieczność wypracowania ich samodzielnie, oczywiście w porozumieniu z partnerem. A więc do dzieła! 🙂

Artykuł powstał na podstawie: “Psychologia miłości” B. Wojciszke, GWP, Gdańsk, 2006

Reklamy

Kilka zasad dobrego związku

Dość często zdarza się, że pary przeżywające różnego rodzaju emocjonalne problemy, to pary niesymetryczne. Pojęcie to oznacza przewagę jednego z partnerów nad drugim w jakimś obszarze lub w ogóle w relacji. Osoba na pozycji „wyższej” odmawia partnerowi pewnych praw obsadzając jego/ją tym samym na pozycji „niższej”. Nierzadko wspomniane pozycje są wymieniane – raz jedna osoba jest wyżej, raz druga. Układ taki może trwać nawet długi czas przyczyniając się z jednej strony do zaspokojenia pewnych potrzeb u obojga, a z drugiej – do cierpienia. To, co pomaga wyjść z takiego schematu relacyjnego, to nazwanie i uznanie przez oboje partnerów praw im przynależących.

Jakie to są prawa? Wymieniono je poniżej. Nie jest to zapewne lista wyczerpująca, a raczej kilka najważniejszych kwestii dotyczących emocjonalności, odrębności, i współzależności. Do poczytania, najlepiej razem 🙂

Poniższe zestawienie pochodzi z książki pt. „Złość, alkoholizm i inne uzależnienia” (Ronald T. Potter-Efron i Patricia F. Potter-Efron; wyd.: Instytut Psychologii Zdrowia PTP, Warszawa, 1994).

1. Mój partner/moja partnerka ma prawo czuć się dobrze, mimo, że ja mam problemy. To, że ja czuję się nieszczęśliwy/a nie oznacza, że moja partnerka/mój partner też ma się tak czuć. I nie musi wciąż skupiać się na załatwianiu moich spraw.

Mam prawo czuć się dobrze mimo tego, że mój partner/moja partnerka ma problemy. Troszczę się o dobre samopoczucie mojego partnera/mojej partnerki, ale nie jestem zobowiązany/a, by załatwiać jej/jego sprawy, czy czuć się źle tylko dlatego, że ona/on tak się czuje.

2. Mój partner/moja partnerka ma prawo do okazywania uczuć i dzielenia się swoim cierpieniem. Nie muszę tego brać do siebie i czuć się winny/a czy odpowiedzialny/a.

Mam prawo do okazywania uczuć i dzielenia się swoim cierpieniem. Będę to robić oględnie, z szacunkiem dla uczuć mojego partnera/mojej partnerki, a on/ona nie musi tego brać do siebie i czuć się winny/a czy odpowiedzialny/a. 

3. Mój partner/moja partnerka ma prawo coś lubić lub czegoś nie lubić i nie musi zawsze potakiwać mi lub czuć się gorszą/ym. Może mieć swoje własne zdanie, bez względu na to, czy jest ono takie samo jak moje, czy nie.

Mam prawo czegoś nie lubić i nie muszę zawsze potakiwać mojemu partnerowi/mojej partnerce lub czuć się gorszą/ym. Mogę mieć swoje własne zdanie, nawet jeśli mój partner/moja partnerka ma inne.

4. Mój partner/moja partnerka ma prawo do rozwijania swoich zainteresowań. Negocjacje na temat spędzania czasu i pieniędzy mogą okazać się niezbędne.

Mam prawo do rozwijania swoich zainteresowań. Może będziemy musieli prowadzić ze sobą negocjacje na temat spędzania czasu i pieniędzy.

5. Mój partner/moja partnerka ma prawo do bycia sobą i nie musi zmieniać się, by mnie zadowolić. To oznacza też, że ma prawo dążyć do swoich celów na własny sposób i nie zostanie za to potraktowany/a lekceważąco. Potrafię nauczyć się tolerować i doceniać istniejące między nami różnice, zamiast zmuszania partnera/partnerki do przyjmowania mojego sposobu myślenia, działania i życia.

Mam prawo do bycia sobą i nie muszę zmieniać się, by zadowolić moją partnerkę/mojego partnera. To oznacza również, że mam prawo dążyć do swoich celów na własny sposób i nie zostanę za to potraktowany lekceważąco. Mój partner/moja partnerka potrafi nauczyć się tolerować i doceniać istniejące między nami różnice, zamiast zmuszania mnie do przyjmowania jego/jej sposobu myślenia, działania i życia.

6. Mój partner/moja partnerka ma prawo powiedzieć „nie”, jeśli coś narusza jego/jej system wartości, potrzeby oraz prawa jako osoby. Jeśli nie będę się z tym zgadzać, użyję zasad uczciwego sporu i będę szczerze okazywał/a swoje uczucia. Nie będę uciekać się do stosowania siły, manipulacji, nacisków, by wszystko poszło po mojej myśli. Wiem, że rozwiązanie trudnych spraw wymaga czasu.

Mam prawo powiedzieć „nie”, jeśli coś narusza mój system wartości, potrzeby oraz prawa jako osoby. Jeśli mój partner/moja partnerka nie będziemy zgadzali się w tej kwestii, mam prawo być traktowany/a uczciwie i z szacunkiem i zapewnić sobie odpowiednią ilość czasu, by w spornych sprawach dojść z partnerem/partnerką do porozumienia.

7. Mój partner/moja partnerka ma prawo być tylko człowiekiem i czasem popełniać błędy. Jego/jej błędy pomagają mi dostrzec, że oboje jesteśmy tylko ludźmi i że ja też czasem się mylę. Zrobię co tylko będę mógł/mogła, by nie roztrząsać jego/jej pomyłek.

Mam prawo być tylko człowiekiem i popełniać błędy. Nie muszę być doskonały/a, by mnie kochano.

8. Mój partner/moja partnerka ma prawo do tego, by traktowana go/ją z szacunkiem. Nie zasługuje na to, by ktoś na nią/niego krzyczał, obrzucał wyzwiskami, lekceważył i krytykował. Jeśli ja poczuję się lekceważony, nie odpowiem tym samym, ale przyjrzę się swojemu zachowaniu. Dopiero kiedy będę zupełnie pewny/a, że nie traktuję swego partnera/partnerki lekceważąco (werbalnie lub niewerbalnie), z całym szacunkiem wystąpię przeciwko zachowaniom, które mnie poniżają.

Mam prawo do tego, by mnie szanowano. Nie zasługuję na to, by na mnie krzyczano, wyzywano, okazywano mi lekceważenie i brak szacunku. Mam prawo nie tolerować tego, że mój partner/moja partnerka nie traktuje mnie na co dzień z szacunkiem.

9. Mój partner/moja partnerka ma prawo być wysłuchany/a i potraktowany/a poważnie. Nie będę bagatelizować tego, co ma do powiedzenia nie przestanę słuchać w trakcie rozmowy. Nie będę przerywać, ani zastanawiać się w trakcie co odpowiedzieć, by pokazać, że mam rację. W razie potrzeby zrobię sobie przerwę, ale nie zignoruję mojego partnera/mojej partnerki.

Mam prawo do tego, by mnie wysłuchano i potraktowano poważnie. Jednak nie będę oczekiwać, że mój partner/moja partnerka będzie kimś doskonałym. Jeśli poczuję, że nie wysłuchano mnie, znajdę odpowiednią chwilę, w której z całym szacunkiem, bez atakowania rozmówcy, przedstawię swój punkt widzenia.

10. Mój partner/moja partnerka ma niezbywalne prawo, by czuć się kimś wartościowym i godnym zachodu. Nie będę lekceważyć tego, kim jest i będę doceniać jego/jej mocne strony. Znajdę czas na to, by pochwalić mojego partnera/moją partnerkę nie psując przy tym pochwał krytyką.

Mam niezbywalne prawo, by czuć się kimś wartościowym i godnym zachodu. Nie będę lekceważyć tego, kim jestem, ale będę doceniać swoje mocne strony, a nie oczekiwać tego od mojego partnera/mojej partnerki. Znajdę czas, by chwalić siebie, nie psując tych pochwał krytycyzmem.

      

Miłośnik psychologiczny cz.7 – etapy rozwoju związku, czyli o miłości zupełnie nieromantycznie

Dziś druga część nieromantycznej historii miłości, czyli o tym przez jakie etapy przechodzi większość związków miłosnych.

Rozwój związku miłosnego

1.       Zakochanie – na tym etapie trzy składniki miłości zaczynają rozwijać się równocześnie, choć namiętność przeżywana jest najsilniej i przybiera najintensywniejszą formę; przypływ namiętności może zdarzyć się w kontakcie z nowo poznaną osobą, ale nieobcy jest też ludziom, którzy znają i przyjaźnią się ze sobą od dawna.

 2

2.       Romantyczne początki – gdy zakochanie spotyka się ze wzajemnością, rosnąca potrzeba kontaktów powoduje wzrost intymności i wciąż wysokie natężenie namiętności. Faza ta jest równie krótkotrwała jak poprzednia, gdyż przeżywanie tak intensywnych i w dodatku przyjemnych uczuć powoduje skłonność do rozbudowy związku i częstszych kontaktów. Jednak większość związków, szczególnie w okresie młodości nie wychodzi poza tę fazę. Cześć osób nie dopuszcza do dalszego rozwoju związku, bądź to z lęku przed zaangażowaniem, bądź z silnego uzależnienia od emocjonalnego haju, jaki daje trwanie w relacjach opartych na namiętności. Jeżeli jednak dwoje ludzi nadal chce być ze sobą, wkraczają w kolejną fazę.

3.       Związek kompletny – przejście do tego etapu tworzenia związku jest czymś rzadkim w życiu  i niesie ze sobą szereg nie tylko emocjonalnych konsekwencji. Wcześniej wymaga doświadczenia silnej namiętności i intymności, co pomaga w budowaniu zaangażowania.  Zazwyczaj wiąże się ono również z innego typu zmianą (np. zawarciem małżeństwa, wspólnym zamieszkaniem,  itp.). Miłość kompletna jest najbardziej satysfakcjonującą fazą związku, najsilniej nasyconą emocjami. Końcem tej fazy jest zanik lub znaczny spadek namiętności, który zdaniem badaczy jest nieuchronny. Warto pamiętać, że nie oznacza to konieczności zaangażowania się partnerów w inne relacje, a podtrzymanie przez oboje partnerów zaangażowania i intymności w związku może spowodować drugi wybuch namiętności między nimi (za przykład niech posłużą postaci telewizyjne, które czasem kilkukrotnie pobierają się i rozwodzą).

4.       Związek przyjacielski – to etap, w którym pozostaje zaangażowanie i intymność, ale przy braku namiętności. Miłość przyjacielska jest najdłuższą spośród jeszcze satysfakcjonujących faz rozwoju związku. Czas jej trwania zależy też w dużej mierze od chęci i umiejętności obojga partnerów. O ile w niewielkim stopniu wpływamy na zakochanie się i przeżywaną namiętność, o tyle dbanie o zaangażowanie i intymność zależy od świadomych wyborów ludzi budujących dany związek. Największym wyzwaniem na tym etapie jest utrzymanie intymności pomiędzy partnerami, zabieganie o wzajemne lubienie się, zaufanie, pomaganie sobie i podtrzymywanie przywiązania do siebie nawzajem. Najgorszym rozwiązaniem jest natomiast zdanie się na to co ma być. Bez pracy nad związkiem nieuchronnie dojdzie on do kolejnej fazy.

3

5.       Związek pusty – to taki związek, w którym nie ma już ani intymności, ani namiętności, a ludzie trwają w nim ze względu na zaangażowanie, które może wynikać z różnych czynników (np. wspólnego majątku, dzieci, ważnych wartości). Takie związki są szczególnie narażone na rozpad, gdyż bardzo łatwo o znalezienie innego partnera/ki, który zapewni pozytywne przeżycia.

Przesłanie tego artykułu nie jest może romantyczne, ale nie musi być pesymistyczne. To prawda, że związek z czasem będzie dostarczał nam innych przeżyć, a namiętność nie pozostanie na takim poziomie jak w okresie zakochania. Jednak nie każdy związek musi zakończyć się rozpadem. To jak długo będzie on trwał i jak bardzo satysfakcjonujący on będzie dla partnerów zależy w dużej mierze od ich mądrości, wysiłku i pracy nad relacją. Jeśli nie poświęcimy czasu i energii o dbanie o niego, nie liczmy, że prawdziwa miłość wybroni się sama.

A zatem, gdyby bajka o królewnie i rycerzu miała skończyć się w 10,20, 50 lat po „żyli długo i szczęśliwie”, to jakie zakończenie chcielibyście napisać?

Miłośnik psychologiczny cz.6 – o miłości – zupełnie nieromantycznie

Czasem żałuję, że bajki o królewnach i rycerzach nie zaczynają się od: „żyli długo i szczęśliwie, ponieważ…”. Myślę, że dużo więcej pożytku przyniosłaby dzieciakom wiedza o tym jak budować dobre, trwałe związki – wtedy, gdy królewicz jest już zdecydowany na życie z tą jedyną, a królewna zdobyta. Zamiast tego pokazuje się im wizję miłości opartej na zakochaniu, zachwytach i pokonywaniu przeszkód. A gdy stan ten mija, co dalej? Dziś zatem opowieść o miłości nieromantyczna i niebajkowa.

Miłość, poczucie bycia kochanym i kochanie drugiej osoby to coś, co dla wielu stanowi najważniejszy element życia. To o niej od tysięcy lat piszą poeci, pod jej wpływem tworzą artyści, to ona zwykłym śmiertelnikom marzy się po nocach, a gdy już się ziści, nadaje życiu sens i poczucie spełnienia. Choć jest czymś tak bardzo pożądanym, ma jednak też drugie oblicze. Większość z nas ma za sobą doświadczenia miłości, która się skończyła, wypaliła, która pozostawia z uczuciem smutku, rozczarowania, pustki lub beznadziei. Często w takich sytuacjach mówimy: „widocznie nie kochał/a cię naprawdę” lub: „widocznie to nie była prawdziwa miłość” tłumacząc tym jej zakończenie. Nasza kultura uczy nas, że miłość jest do końca życia, a namiętne, gorące uczucia prawdziwej miłości mogą trwać w nieskończoność. Bardzo często postrzegamy miłość jako coś stałego, niezmiennego, choć w rzeczywistości jest całkiem inaczej i to o tym dzisiejsza i jutrzejsza odsłona miłośnika. Niezmordowanych romantyków ostrzegam – lepiej nie czytajcie!

Zgodnie z wiedzą naukową na temat miłości, niestety nie ma ona zbyt wiele wspólnego z jej przedstawianiem w powieściach czy w filmach. Nasz krąg kulturowy najczęściej utożsamia ją z namiętnością i  pożądaniem seksualnym, a to tylko jeden z jej składników. Z czego składa się miłość? Z trzech kluczowych elementów:

  1. Intymności
  2. Namiętności
  3. Zaangażowania

 Intymność – pierwsza składowa miłości –   to taki rodzaj uczuć i działań, które prowadzą do tworzenia się przywiązania, bliskości i wzajemnej zależności partnerów od siebie. Po czym można poznać intymność w związku? Sternberg wymienia szereg jej przejawów, które mogą występować w różnych kombinacjach. Oto kilka z nich:

– pragnienie dbania o dobro partnera

– przeżywanie szczęścia w obecności partnera

– szacunek do partnera

– przekonanie, że można na niego liczyć w potrzebie

– wzajemne zrozumienie

– wzajemne dzielnie się przeżyciami i dobrami

– dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia

– wymiana innych informacji

– uważanie partnera za ważny element własnego życia

                Intymność jest czymś, co w związku powoli rośnie, ale jeszcze wolniej opada. W przeważającej mierze jej wzrost zależy od umiejętności obojga partnerów do komunikowania się, rozumienia siebie nawzajem, czy udzielania sobie wsparcia. Takie umiejętności rozwijają się z czasem, kiedy dwoje ludzi lepiej siebie poznaje i lepiej rozumie wzajemne potrzeby oraz znajduje skuteczne sposoby ich zaspokajania. Im dłużej są ze sobą, tym lepiej wiedzą, np. co zrobić kiedy partner/ka jest smutny/a (czy działa pocieszanie, zabranie do kina, przytulenie, czy coś innego). Po pewnym czasie trwania związku, pary zazwyczaj wykształcają swoje „scenariusze” postępowania w trudnych sytuacjach, a ponieważ przynoszą one korzyści obu stronom (pocieszanemu i pocieszającemu) utrwalają się i staja się automatyzmami. Jak pisze prof. Wojciszke, tu pojawia się zdradliwa pułapka. Wiele osób bywa przekonanych, że nikt tak  jak one nie zna potrzeb partnera i sposobów na to, aby go uszczęśliwić, jednak po jakimś czasie okazuje się, że druga połówka odchodzi z kimś, kto jej w ogóle nie zna, ani nie zna sposobów na jej pocieszanie, dowartościowywanie, itp. Dlaczego tak się dzieje? Rutyna jest zabójcza dla uczuć, szczególnie pozytywnych. Psychologiczne obserwacje mówią o tym, że warunkiem do powstania jakichkolwiek uczuć jest przerwanie automatyzmów i pojawienie się czegoś niespodziewanego, nieoczekiwanego, innego niż dotychczas. Tak długo, jak partnerzy docierają się, pokonują przeszkody, tak długo doświadczają pozytywnych emocji, z czasem jednak coraz lepiej dopasowują się do siebie, zgrzyty znikają, a wraz nimi uczucia. Na niekorzyść intymności działa jeszcze jedna psychologiczna zasada, która mówi że: „wartość nagrody spada na skutek wzrostu częstości jej otrzymywania”.

Miłość i namiętność

                Namiętność – druga składowa miłości – jest mieszanką bardzo różnych emocji, zarówno tych przyjemnych (pożądania, podziwu, radości, ekscytacji) jak i nieprzyjemnych (niepokoju, tęsknoty, zazdrości, bólu). Bardzo często towarzysz jej też pobudzenie fizjologiczne i silne dążenie do połączenia się z partnerem.  Można ją rozpoznać po:

– pragnieniu i poszukiwaniu fizycznej bliskości z partnerem

– przypływach energii

– uczuciu podniecenia

– dążeniu do kontaktu seksualnego z obiektem namiętności

– obsesji na punkcie partnera, marzeniach na jawie

– odsuwaniu na dalszy plan innych do tej pory ważnych obszarów życia

Warunkiem przeżycia namiętności jest pojawienie się odpowiedniej osoby, która musi charakteryzować się dla nas atrakcyjnością i choć niewielką niedostępnością. Jej dynamika jest dramatyczna – rośnie bardzo szybko, osiągając maksymalne natężenie i niemal równie szybko gaśnie. Jej lawinowy wzrost w pewnym momencie osiąga punkt krytyczny, po którym namiętność umiera. Jest ona też niestety uczuciem nierealistycznym, gdyż wymaga absolutnego uwielbienia i idealizowania partnera, co nie jest możliwe do utrzymania przez dłuższy czas. Prędzej czy później wdziera się w nią realizm, który ją przytłumia lub całkiem zabija.

Zaangażowanie – trzecia składowa miłości – jest konstelacją decyzji, myśli, uczuć i działań, które mają na celu przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek  oraz utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód. Zaangażowanie, w odróżnieniu od namiętności, poddaje się świadomej kontroli i decyzjom kochających się osób. Gdy takie osoby świadomie decydują się podtrzymywać związek, zaangażowanie może być skutecznym sposobem utrzymania relacji, jednak jeśli choć jedna z nich zrezygnuje z tego wyboru, zaangażowanie może zniknąć niemal z dnia na dzień. Gdy w związku nie pozostaje już nic poza zaangażowaniem, takie wycofanie go jest jednoznaczne z rozpadem związku. Jednak  w udanych związkach, zaangażowanie jest zazwyczaj najstabilniejszym składnikiem miłości i może utrzymywać się na wysokim poziomie przez bardzo długi czas.

To, co istotne, to fakt że miłość nie jest czymś stałym, niezmiennym, a raczej procesem, w którym jej trzy składowe: intymność, namiętność i zaangażowanie występują w różnych konstelacjach z różnym natężeniem. Każdy związek z czasem przekształca się, pokonuje różne etapy rozwoju i zmienia się. To, co często przypisujemy byłemu partnerowi  („był egoistą”, „nie kochał mnie tak jak kiedyś”) bardzo często nie wynika z jego cech charakteru a z procesu zmiany, który jest nieuchronny w relacji miłosnej. I choć to mało romantyczne, to naukowcy już dawno ustalili pewne prawidłowości rządzące relacjami opartymi na miłości… a o tym już jutro. Bądźcie z nami! 🙂

Artykuł powstał na podstawie: „Psychologia miłości” B. Wojciszke, GWP, Gdańsk, 2006