Tag Archive | związki

Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej cz. 4

Kolejnym powodem, dla którego kobiety decydują się na zdradę jest fakt, że posiadanie kochanka mogło zapewniać naszym przodkom dodatkowe źródło zasobów –  mężczyźni często obdarzają zasobami swoje partnerki,  w związku z tym w ten prosty sposób można było zapewnić sobie więcej pożywienia czy lepsze schronienie dla siebie i swoich dzieci. Ponadto, posiadanie kochanka mogło zabezpieczać kobietę na wypadek śmierci, odejścia lub obniżenia pozycji społecznej stałego partnera – nie zostawała wtedy zupełnie sama, ale zawsze mogła zwrócić się do niego po pomoc. W badaniach Bussa [2007] wykazano, że zdolność do ochrony kobiety i jej potomstwa była znaczącym kryterium przy wyborze kochanka. Poza tym genetyczne zróżnicowanie wśród dzieci zwiększało ich szanse na przeżycie – istniała bowiem możliwość, że któreś  z nich będzie odporne na specyficzne zagrożenia ze strony środowiska. Przypuszczalnie powodem kobiecej zdrady mógł być też fakt, że potomkowie kobiet mających wielu partnerów miały większe szanse na przeżycie, ponieważ więcej mężczyzn chciało się nimi zaopiekować  [Fisher 2004]. Liczne romanse mogą też zapewniać kobiecie szansę na tzw. „awans matrymonialny”- czyli związania się z mężczyzną o wyższej pozycji społecznej niż obecny mąż. Wyniki badań potwierdziły tę hipotezę: wymagania kobiety co do kochanka były podobne do wymagań, jakie stawia mężowi, za to dużo większe niż wymagania stawiane przygodnemu partnerowi seksualnemu [Buss 2007].

tumblr_lh15ncD1Zj1qcfuabo1_500

Co ryzykuje kobieta decydując się na romans z partnerem innym niż jej mąż? Bardzo wiele, i to jest klucz do odpowiedzi na pytanie, dlaczego jednak większość kobiet nie decyduje się na zdradę. Przede wszystkim niewierna żona ryzykuje utratę stałego partnera, a co za tym idzie – utratę jego zasobów. Ma to swoje uzasadnienie w danych statystycznych – w kulturze Zachodu od 30 do 50 % małżeństw kończy się rozwodem, a według danych etnograficznych zebranych wśród 160 kultur to zdrada żony jest główną przyczyną wszystkich rozwodów. Niewierność kobiety jest dużo silniej powiązana z rozwodem niż niewierność mężczyzny [Campbell 2004]. Poza tym, kobieta naraża się na przemoc ze strony zdradzonego męża, która w skrajnych przypadkach może się skończyć nawet zabójstwem. Badania Millera [1980, za Buss: 2003] wykazały, że wśród mężczyzn używających przemocy wobec swoich żon ponad połowa była kierowana motywem zazdrości, natomiast zazdrość i domniemana zdrada są motywami większości zabójstw żon na całym świecie. Konsekwencje stosowania przemocy wobec kobiet mogą być dotkliwe także dla ich dzieci – w wyniku odniesionych obrażeń kobieta może nie być w stanie zapewnić swoim dzieciom odpowiedniej opieki. Ponadto udowodniono, że dzieci wychowujące się bez ojca mają dziesięciokrotnie niższy wskaźnik przeżywalności [Hill, Hurtado 1996, za: Buss, 2007]. Urażony partner może sam nawiązać romans w ramach odwetu na niewiernej żonie; wtedy także może dojść do obniżenia ilości zasobów inwestowanych w kobietę i jej potomstwo. Dodatkowo dla kobiety wykrycie zdrady w wielu kulturach łączy się z utratą reputacji, a co za tym idzie odrzuceniem przez przyjaciół, rodzinę i inne wspólnoty (religijne lub towarzyskie) i utratą poczucia własnej wartości [Buss 2007]. W większości badanych kultur zaobserwowano istnienie tzw. „podwójnego standardu”, czyli asymetrycznego traktowania zdrady małżeńskiej – na całym świecie wobec kobiet obowiązuje bardziej rygorystyczna miara dotycząca tego zagadnienia niż w przypadku mężczyzn.

 

W następnym odcinku: Zazdrość jako konsekwencja zdrady.

Reklamy

Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej cz. 3

Jak do tej pory, wszystkie tezy psychologów ewolucyjnych wydają się logiczne i spójne. Mężczyznom, z racji ich ewolucyjnego dziedzictwa, bliżej jest do poligamii, kobiety natomiast są z reguły wierne i monogamiczne. Ale czy na pewno? W cytowanym już raporcie Kinseya  26 % Amerykanek przed 40 r. ż. przyznało się do zdrady, z czego 40 % miało od dwóch do pięciu partnerów, a 19 % więcej niż pięciu. Z ankiety miesięcznika Cosmopolitan z początku lat osiemdziesiątych  wynika, że ponad połowa kobiet dopuściła się kiedykolwiek zdrady. Wg danych Bakera [1997, za: Buss, 2007] w ok. 9 % przypadków mężczyźni nie są genetycznymi ojcami dzieci, które uważają za swoje (badania przeprowadzane były na czterech kontynentach). Dowodów na kobiecą rozwiązłość dostarcza nam także ludzka anatomia- biolodzy opisali mechanizmy, które bez wątpienia wykształciły się w toku ewolucji w celu zwiększenia prawdopodobieństwa wygranej w „wyścigu” plemników różnych mężczyzn do komórki jajowej jednej kobiety. Gdyby nasze pramatki nie utrzymywały stosunków z więcej niż jednym mężczyzną w krótkim odstępie czasu, mechanizmy te nie byłyby potrzebne.

Betrayal funny comics animals pictures

Okazuje się więc, że kobiety wcale nie są tak wierne i oddane swoim mężom, jak się powszechnie uważa. Należy więc niestety pogodzić się z faktem, że zarówno mężczyźni jak i kobiety zdradzają swoich małżonków – i robią to pomimo powszechnych we wszystkich kulturach nacisków ze strony społeczeństwa, wspólnot religijnych, przyjaciół czy krewnych. W przypadku mężczyzn wiemy, że wytłumaczyć to można silnym instynktem, niezaprzeczalnie związanym z ich ewolucyjnym dziedzictwem. A jak to jest w przypadku kobiet?

Nie ulega wątpliwości, że kobiety również muszą mieć zapewnione spore korzyści w wyniku zdrady, jeśli mimo wszystko gotowe są podjąć tak duże ryzyko (grozi im przecież całkowita utrata zasobów, w niektórych przypadkach nawet przemoc fizyczna czy zabójstwo ze strony męża). Jak twierdzą psychologowie ewolucyjni, powodów niewierności żon może być co najmniej kilka. Po pierwsze, i być może najważniejsze, kobiety poszukują możliwie najbardziej wartościowych genów dla swojego potomstwa. W licznych badaniach udowodniono, że kochankowie są bardziej atrakcyjni niż stali partnerzy [Ridley, 2001]. Niestety, w życiu zarówno zwierząt jak i ludzi nierzadko zdarza się sytuacja, kiedy najlepsi partnerzy są już zajęci – wtedy pozostaje nam tylko połączenie się na stałe z kimś raczej przeciętnym, za to nawiązanie romansu z kimś bardziej wartościowym pod względem genetycznym.

W następnym odcinku: Dlaczego kobiety zdradzają? cd.

Opracowane na podstawie:
Marszał, M., Olesiński, P. (2009). Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej. Poznańskie Forum Kognitywistyczne. Teksty Pokonferencyjne. Nr 4, 252- 259.

Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej cz. 2

Kiedy żonaty mężczyzna spotyka kobietę

Zgodnie z tym, co zostało napisane w poprzednim poście, możemy uznać za fakt naukowy, iż mężczyźni cenią sobie seksualną różnorodność, dzięki której zwiększa się prawdopodobieństwo zapłodnienia dużej ilości kobiet. Przemawia za tym imponująca ilość faktów empirycznych: wg badań Bussa i Schmitt [1993, za: Buss 2003] mężczyźni proszeni o podanie upragnionej ilość partnerów w różnych okresach czasu (od „w ciągu najbliższego miesiąca” do „w ciągu całego życia”) w każdym z okresów chcieliby mieć znacznie więcej partnerek niż kobiety partnerów. Jak podaje Buss  [2007] doświadczają oni dwa razy więcej fantazji seksualnych, mają niższe wymagania w stosunku do partnera seksu przelotnego, chętniej zgadzają się na seks z osobą nieznajomą lub na seks z nową partnerką oraz generalnie chcieliby mieć w ciągu całego życia cztery razy więcej partnerek niż kobiety partnerów. Sporo do myślenia może nam dać też fakt, że w 84 % z 853 zbadanych kultur dozwolone było posiadanie przez mężczyznę więcej niż jednej żony. Jednak to nie poligamia, a cudzołóstwo najczęściej umożliwia mężczyznom posiadanie wielu partnerek. Zdrada żony  w zachodniej kulturze jest czymś na porządku dziennym: już z raportu Kinseya  z przełomu lat 40. I 50. XX w. wynika, że spośród 6247 mężczyzn ponad jedna trzecia kiedykolwiek zdradziła swoją żonę; w innych badaniach z lat dziewięćdziesiątych było to już ponad 70 % mężczyzn [Fisher 2004]. W literaturze szeroko opisuje się również tzw. „efekt Coolidge’a” polegający na tym, że mężczyźni (oraz samce wielu innych gatunków ssaków) dużo szybciej regenerują swoje siły po akcie seksualnym i są gotowi do następnego stosunku wtedy, gdy ma się on odbyć z inną partnerką [Buss 2003].

Bez tytułu

Jakie są konsekwencje męskiej zdrady dla kobiety? Przede wszystkim grozi jej całkowita lub przynajmniej częściowa utrata dostępu do zasobów. Mężczyźni bowiem mają tendencję do inwestowania w kobiety, z którymi aktualnie wiąże ich silny związek seksualny. Co z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej ryzykuje mężczyzna uprawiając seks z kobietą inną niż własna żona? Właściwie nic.

W następnym odcinku: Czy kobiety to urodzone monogamistki?

Opracowane na podstawie:
Marszał, M., Olesiński, P. (2009). Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej. Poznańskie Forum Kognitywistyczne. Teksty Pokonferencyjne. Nr 4, 252- 259.

Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej cz. 1

Rozpoczynamy dzisiaj nowy cykl artykułów, w którym przedstawimy poglądy psychologii ewolucyjnej na naturę związków miłosnych. Współcześni teoretycy psychologii ewolucyjnej mają bardzo wiele do powiedzenia na temat charakteru związków między kobietami i mężczyznami. W literaturze szeroko opisuje się strategie doboru partnera, jakimi kierujemy się w naszym codziennym życiu, a które odziedziczyliśmy po naszych przodkach żyjących miliony lat temu. Psycholodzy ewolucyjni uważają, że celem każdego z nas, bardziej lub mniej uświadomionym, jest pozostawienie po sobie potomstwa. Reprodukcja u kobiet i mężczyzn wiąże się jednak z diametralnie różnym nakładem sił i zasobów.

Image

Mężczyźnie wystarczy czasem kilka sekund by stał się ojcem, dla kobiety ciąża oznacza przynajmniej dziewięć miesięcy zaangażowania, ponadto to na niej najczęściej spoczywa obowiązek opieki nad niemowlęciem, które samo nie poradziłoby sobie w nieznanym i wymagającym świecie. W związku z tymi różnicami, w ciągu milionów lat ewolucji wykształciły się mechanizmy, które mają zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu reprodukcyjnego. I tak, dla mężczyzn optymalną strategią jest zapłodnienie jak największej ilości partnerek w jak najkrótszym czasie, aby w możliwie najbardziej efektywny sposób przekazać potomstwu swoje geny. Kobiety natomiast cechuje duża wybredność i skrupulatność w wyborze jednego partnera, co do którego będzie mogła mieć pewność, że poświęci całość swoich zasobów jej samej i wspólnemu potomstwu. Według psychologii ewolucyjnej prawidłowości te są wyznacznikami wszelkich różnic, jakie możemy zaobserwować w podejściu do związków miłosnych między kobietami i mężczyznami.  Obszarem, który w ostatnich latach poważnie intrygował badaczy, było zagadnienie związków pozamałżeńskich kobiet i mężczyzn oraz ewolucyjne znaczenie uczucia zazdrości. Czy naprawdę to zazwyczaj mężowie lubią „skoki w bok”, a żony to stereotypowe strażniczki domowego ogniska? Jaki tak naprawdę cel przyświeca zdradzającemu małżonkowi? Czy kobiety są bardziej zazdrosne niż mężczyźni? Na te i wiele innych pytań spróbuję odpowiedzieć w tym cyklu artykułów.

W następnym odcinku: Kiedy żonaty mężczyzna spotyka kobietę… Czy mężczyźni to urodzeni poligamiści…?

Opracowane na podstawie:
Marszał, M., Olesiński, P. (2009). Zazdrość i zdrada z perspektywy psychologii ewolucyjnej. Poznańskie Forum Kognitywistyczne. Teksty Pokonferencyjne. Nr 4, 252- 259.

Jak kochają neurotycy? (cz. II)

Dzisiaj o tym, jak rozpoznać przejawy neurotycznej miłości:

Na neurotyczną potrzebę miłości mogą wskazywać:

• poczucie, że gdy kocham, mniej się boję – w końcu jej zadaniem jest uśmierzyć lęk przed światem i zatopić się w czyichś ramionach w poszukiwaniu bezpieczeństwa

kurczowe trzymanie się kogoś dla zaspokojenia własnych potrzeb – czasem walka o pozostanie w związku jest tak silna, że osoba może ponosić mnóstwo strat, upokorzeń, odrzuceń, ale jej postanowienie trwania w związku nie zmienia się; im bardziej ucieka przed własnym lękiem, tym bardziej kurczowo musi trzymać się kogoś, kogo postrzega jako wybawiciela

• natychmiastowa zmiana reakcji i uczuć wobec obiektu miłości, gdy nie zaspokaja potrzeby bezpieczeństwa, akceptacji, miłości; u neurotyków, takie niezaspokojenie może budzić gniew, rozczarowanie, zwątpienie, a uczucie bezgranicznej miłości, wdzięczności i oddania znika jak kamfora – brakuje wtedy kluczowego czynnika miłości, czyli stałości uczuć

lekceważenie pragnień i potrzeb drugiego człowieka i niemożność pogodzenia się z jego wadami, żądanie od partnera/ki doskonałości – często przejawia się narzekaniem lub złośliwością, gdy partner/ka spotyka się ze swoimi znajomymi, realizuje swoje własne potrzeby lub nie spełnia (często niewypowiedzianych) oczekiwań – neurotycy żyją w przekonaniu, że jeśli ktoś naprawdę kocha, zrezygnuje z siebie i poświęci się w całości zaspokajaniu jego potrzeb; jak widać w takim układzie nie ma miejsca na wzajemność

brak umiejętności przyjmowania miłości – posłużę się tutaj cytatem: „Każdy przejaw miłości może pozornie uspokoić neurotyka czy dać mu nawet poczucie szczęścia, ale w rzeczywistości wywołuje u niego niedowierzanie i nieufność, a nawet strach. Nie wierzy w miłość, bo jest głęboko przekonany, że nikt nie mógłby go pokochać. I to uczucie, że jest się niegodnym miłości, ma często charakter świadomego przekonania, którego nie mogą podważyć żadne dowody świadczące o czymś przeciwnym”.

• przeżywanie silnego lęku, podejrzliwości czy wręcz przerażenia w sytuacjach gdy ktoś okazuje im sympatię czy pozytywne intencje; częste interpretowanie neutralnych działań jako próby zdominowania lub krytyki

• brak tolerancji na samotność i pojawianie się panicznego strachu przed pozostawaniem samemu – kontakt z drugim człowiekiem u neurotyków ma za zadanie przede wszystkim przynosić ulgę i zaspokajać potrzebę bezpieczeństwa, a nie budować bliskość czy dawać obu osobom radość z bycia ze sobą

zdobycie miłości dla neurotyka jest sprawą najwyższej wagi, jest gotów ponieść każdą cenę (np. uległość lub zależność emocjonalną), aby nie stracić obiektu miłości

nienasycenie, zachłanność, niecierpliwość, żądanie poświęceń, czasu, rad , pomocy, itp. – najczęściej i tak mają poczucie, że partner/-ka dają za mało, co budzi w nich rozczarowanie, gniew i utwierdza w przekonaniu, że to inni odmawiają im tego, co im się należy

nadwrażliwość na jakiekolwiek objawy odrzucenia – każda sytuacja w której nie są spełnione oczekiwania neurotyka (na jego własnych warunkach) jest odbierana jako odrzucenie, oznaka poniżenia, co wyzwala z kolei złość na partnera/-kę

PUŁAPKA NEUROTYCZNEJ MIŁOŚCI

„Gdyby właściwości psychiczne neurotyka były takie, za jakie on sam je uważa, to zdobycie miłości nie powinno mu sprawiać trudności. Werbalizując to, co neurotyk sam często niejasno przeczuwa, możemy ująć jego przeczucia następująco: chce on przecież tak niewiele, chce tego tylko, by ludzie byli dla niego życzliwi, udzielali mu porad, brali pod uwagę to, że jest on biedną, nieszkodliwą, osamotnioną istotą, która chce wszystkim robić przyjemność, a w żadnym przypadku nie chciałby nikomu nigdy sprawić przykrości.

Nie zauważa natomiast tego, jak bardzo jego czułe punkty – takie, jak ukryta wrogość czy drobiazgowe wymagania, zakłócają jego związki z innymi ludźmi; nie potrafi także ocenić prawidłowo wrażenia, jakie wywiera na innych, ani ich reakcji wobec niego. Wskutek tego nie może zrozumieć, dlaczego jego przyjaźnie, małżeństwo, sprawy sercowe, kontakty zawodowe są tak często niezadowalające. Dochodzi zwykle do wniosku, że inni są temu winni, że są nieuprzejmi, nielojalni, obelżywi, albo że z jakiegoś nieznanego bliżej powodu jest nielubiany i niedoceniany. Wciąż więc ugania się nadaremnie za ułudą miłości” (str.93)

Błędne koło neurotycznej miłości:

Kilka słów na zakończenie: jeśli dostrzegasz u siebie lub w swoim związku „symptomy neurotyczności” to jeszcze nie koniec świata. Większość z nas w różnych momentach i różnych sytuacjach bywa troszkę neurotyczna! Ważne, aby wtedy obserwować siebie i próbować radzić sobie z uczuciami lęku, zazdrości, gniewu, ale też rozmawiać z druga połówką i próbować zmieniać te zachowania, które wywołują w związku napięcia i nieporozumienia.

Jeśli jednak pomimo prób i starań, wciąż się to nie udaje, wówczas warto rozważyć spotkanie z psychoterapeutą, który może pomóc „odneurotycznić” miłość. Zygmunt Freud za definicję zdrowia psychicznego uznawał „zdolność do pracy i do miłości” , dbajmy więc o nasze zdrowie i kochajmy! (nieneurotycznie ;)).

Wszystkie cytaty pochodzą z książki K. Horney „Neurotyczna osobowość naszych czasów”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań, 2005.

Zapraszamy do udziału w grupie psychoedukacyjno-rozwojowej „Miłośnik psychologiczny”. Grupa skierowana jest do osób – kobiet i mężczyzn – pragnących w świadomy, dojrzały sposób budować związki z ważnymi dla siebie ludźmi. Jest to też miejsce dla tych, którzy w poszukiwaniu drugiej połówki wciąż powtarzają te same, nieskuteczne strategie oraz dla tych, którzy w swoich dotychczasowych relacjach nie znajdują spełnienia i satysfakcji.
Start grupy 17.05. Więcej szczegółów w linku poniżej.
ZAPRASZAMY!

http://www.blizej.com.pl/psychoedukacja.html

„I tu Cię mam, Ty s****synie!“

Jak wiemy, są wśród nas tacy, którzy pragną miłości do końca życia i tacy, którzy raczej unikają zobowiązań i angażują się w krótkotrwałe związki, nie chcąc niczego więcej. Wśród tych, którzy chcieliby miłości na długo, są tacy, którzy „nie mają szczęścia“ i nie mogą trafić na „tą jedyną/tego jedynego“.  „Krótkodystansowców“ i tych, którzy mają „pecha“ może łączyć dokładnie ten sam lęk: lęk przed bliskością i zależnością. Ci pierwsi bronią się przed nim unikając relacji, ci drudzy wiążąc się z „niedopowiednimi“ partnerami. Co więcej zapytani czy się boją, popukaliby się w czoło: „Przecież nie potrzebuję nikogo!“, „Ależ ja nie marzę o niczym innym jak o stałym związku!“. I głęboko w to wierzą. Oni czyli my. Wielu z nas boi się zależności. Bo zależność łączy się z możliwością utraty: ktoś nas zostawi, odbierze swoją miłość. Albo zawładnie naszym światem, wolnością, nie zostawiając dla nas miejsca. To wszystko nieświadome przekonania, które mogą zadecydować o kształcie naszego życia miłosnego i jakości naszych relacji. Bo pomimo lęku, potrzebujemy innych. Jeśli nie da się blisko, intymnie i w zaufaniu – to może można inaczej, w bezpieczniejszy sposób? I do tego „służą“ właśnie gry. Takie spojrzenie na relacje proponuje analiza transakcyjna, teoria psychologiczna stworzona przez Erica Berna. Przyjrzymy się jej bardzo ciekawemu elementowi: grom.

Gry psychologiczne to nieudana próba nawiązania bliskości. Gramy nieświadomie, czyli bez świadomej intencji manipulowania i oszukiwania. Gry to sposób na kontaktowanie się z innymi ludźmi, który chroni nas przed prawdziwą bliskością.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Spotykają się kobieta i mężczyzna. Ona ma za sobą serię nieudanych relacji, które mają jedną wspólną rzecz: ona ostatecznie zawsze czuła się zawiedziona i skrzywdzona. W głowie huczy jej: „Dlaczego mi się to zawsze przytrafia?“. On z kolei ma za sobą związki, które kończył z poczuciem, że kobiet nie można zrozumieć, że są męczące i nie można ich zadowolić. Nasi bohaterowie zakochują się w sobie i postanawiają być razem. Opowiadają sobie nawet o byłych kochankach, ostrzegając się nawzajem, czego się boją. On mówi jej, że będzie się nią opiekował, bo przecież jest taka wspaniała; ona obiecuje cierpliwość. Świadomie, na tzw. jawnym poziomie,  mówią do siebie:

On:„Zaufaj mi, jestem inny“

Ona: „Zaufam Ci, jesteś inny“

Natomiast na poziomie ukrytym, czyli nieświadomym:

On: „Kopnij mnie tak mocno jak potrafisz“

Ona: „Nie ma sprawy. Na pewno znajdzie się powód“

Będzie tak, jeśli jej „ulubioną“ (czyli najczęściej odgrywaną) grą jest „I tu Cię mam!“ (W dobitniejszej wersji gra nazywa się „I tu Cię mam, Ty s****synie!“), a jego grą jest „Kopnij mnie“. Wybieramy takie gry, które potwierdzą nasze przekonania na temat ludzi i świata oraz dostarczą nam emocji, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Gra pt. „Kopnij mnie“ prowadzi do tego, że dostajemy od ludzi przysłowiowego kopniaka. Żeby go „zarobić“ np. spóźniamy się, obiecując uprzednio, że na pewno będziemy na czas. Nie dotrzymujemy obietnic. Potem przepraszamy i postanawiamy poprawę, a następnie zachowujemy się dokładnie tak samo. Choć świadomie nie chcemy! Winne są uciekające autobusy, psujący się komputer i różne życiowe okoliczności, które nie pozwalają nam wypełniać zobowiązań. Ostatecznie ludzie są nami poirytowani, nie chcą już przeprosin, nie zlecają nam prac, nie umawiają się z nami i mówią nam wprost, że mają nas dosyć. My czujemy się zranieni, opuszczeni, niezrozumieni. I o dziwo, co jakiś czas przytrafia się nam dokładnie to samo! Mamy skłonność do ciągłego odtwarzania znajomych schematów, choć nie służą naszemu szczęściu. Jednak są tak zakorzenione, że gdy za długo jest spokojnie… my robimy się niespokojni. I fundujemy sobie powtórkę z nieprzyjemnej rozrywki: by znów poczuć się tak samo, udowodnić sobie swoje przekonania, utwierdzić się, że mamy rację.

Gra pt. „I tu Cię mam!“, może prowadzić do potwierdzenia takich przekanań, jak: „Na nikogo nie można liczć“, „Ludzie kłamą“, „Wszyscy mężczyźni/kobiety to….“. Grając w „I tu Cię mam!“ nieświadomie nastawiamy się na wyłapywanie potknięć/błędów drugiej osoby, wcześniej zapewniając ją o swojej sympatii i zaufaniu, o które przecież tak trudno. I jeśli osoba ta lubi grać w „Kopnij mnie“, to połknie haczyk z radością: poczuje się wyróżniona i obieca, że na pewno, na sto procent i nigdy w życiu (!!) nie nadszarpnie tego zaufania. Wiemy już jak to się skończy, prawda?

Wracając do naszych zakochanych, on przez pewien czas zachowuje się jak chodzący ideał, spełnia wszystkie oczekiwania swojej wybranki i nie daje jej powodów do narzekań. Ona jest zachwycona, jednak wciąż podnosi poprzeczkę. On przygotował dla niej kolację, ale nie przyniósł kwiatów, na co ona zwraca mu delikatnie uwagę; przy następnych potknięciach wyraża swój żal troszkę dobitniej. Jednocześnie nigdy nie prosi o nic wprost, on ma się domyślić. On przez jakiś czas jest cierpliwy, ale w pewnym momencie ma dość: wciąż się stara, a ona i tak znajduje powód do niezadowolenia. Zaczynają oddalać się od siebie, a on pewnego dnia zapomina o rocznicy. Ona pyta co się stało, na co on wzrusza tylko ramionami. Awantura gotowa. „Miałaś być cierpliwa, a nic tylko się czepiasz!“, „Myślałam, że jesteś inny, a jesteś taki jak reszta“. Gra może eskalować do momentu, aż np. któreś z nich poszuka kogoś bardziej wyrozumiałego lub godnego zaufania i rozpocznie grę z kimś innym. Kolejny związek w jej i w jego przypadku kończy się tak samo, choć miało być przecież inaczej.

Schemat trudno złamać, jest z nami od tak dawna, że dosłownie wrósł w naszą skórę i podpowiada nam kolejne działania, dzięki którym stanie się jeszcze mocniejszy. To dość pesymistyczyna wizja. Pamiętajmy jednak, że to tylko teoria. Można ją potraktować jako ciekawostkę i inspirację do poznawania siebie. Poza tym analiza transakcyjna mówi o tym, że zawsze można uczyć się innego sposobu wchodzenia w relacje. Można obserwować swoje schematy, uświadamiać sobie prawdziwe pragnienia i lęki, by dzięki temu próbować nowych zachowań i dążyć do bliskości opartej na intymności i zaufaniu. To długa, angażująca, terapeutyczna droga. Nie jest to droga konieczna. Ludzie mogą żyć tak, jak chcą. Mogą próbować się zmieniać lub poddawać się temu co przynosi każdy dzień. Każdy ma prawo wyboru – i to jest jedno z bardziej kojących założeń tej, i nie tylko tej, koncepcji.

Temat poruszony w artykule będzie kontynuowany na warsztacie „W co grają ludzie”, który odbędzie się 21 kwietnia 2012, w naszej Pracowni, szczegóły: http://www.blizej.com.pl/aktualnosci.html