Poczucie stałości obiektu a tożsamość.

Podczas rozwoju człowieka,  między pierwszym a trzecim rokiem życia, wykształca się tzw. poczucie stałości obiektu. Oznacza to, że dziecko dostrzega złożoność innych ludzi i związanych z nimi doświadczeń. Jego wewnętrzny świat staje się bardziej spójny, elastyczny i dzięki temu może dobrze przystosowywać się do otoczenia – reagować adekwatnie na różne bodźce i je tolerować. Świat nie jest już podzielony na dobry i zły czyli np. matka nie występuje już jako albo dobra-karmiąca (w momentach gdy jest dostępna i zaspokaja) albo jako zła-opuszczająca (gdy się nie pojawia lub gdy w inny sposób frustruje dziecko). W to miejsce pojawia się matka jako zawsze ta sama osoba, która czasem zaspokaja a czasem nie, ale to wciąż ta sama osoba i mimo „wad” wciąż dobra. To odkrycie jest kluczowe dla rozwoju gdyż pozwala dziecku na kształtowanie elastycznej, silnej osobowości, która potrafi radzić sobie z tym, że świat nie jest doskonały. Dziecko może też dostrzec swoją niedoskonałość i traktować ją jako coś naturalnego, a nie jako „rysę” skazującą na wieczną nieadekwatność.

 

Aby dokonał się ten rodzaj integracji niezbędny jest rozwój poznawczy i dostępność dobrych doświadczeń. Dziecko musi dysponować aparatem poznawczym, który dostrzega złożoność rzeczywistości ale też ta rzeczywistość musi dostarczyć przykładów na to, że można otrzymać zaspokojenie i bezpieczeństwo – taki rodzaj doświadczeń pozwala dzielnie znosić doświadczenia nieprzyjemne i bolesne.

 

Jeśli nie są spełnione te warunki i  stałość obiektu nie zostaje ustalona wówczas osoba pozostaje z rozszczepioną wewnętrzną organizacją. Mówimy wówczas o dyfuzji tożsamości, której rezultatem jest nieumiejętność zaangażowania się w związek czy w pracę. Taka osoba może przejawiać brak ciągłości doświadczenia – nie ma pełnego poczucia siebie, swoich wartości, dążeń. Nie ma poczucia Ja, które powinno funkcjonować jako coś co jest określone i raczej niezmienne. W dyfuzji tożsamości wiele zależy od kontekstu, wszystko jest płynne, zmienne, skrajne i zależy od kontekstu – np. ‘Jeśli idzie mi dobrze w pracy lub związku, wówczas świat jest wspaniały a ja wartościowy. Jeśli jednak ktoś mnie zawiedzie wówczas życie jest do niczego, a ja nie doświadczam niczego oprócz upokorzeń.’ Nie pojawia się bardziej subtelna refleksja, opinie są niespójne i gwałtowanie się zmieniają. Osoby takie mają również często kłopot w odczytywaniu nastrojów i emocji innych ludzi, a co za tym idzie nie potrafią na nie trafnie odpowiedzieć – prowadzi to do nieporozumień i problemów w nawiązywaniu oraz utrzymywaniu relacji. Obrazy innych ludzi (jak i obraz własny) są zniekształcone, często karykaturalne i niestałe – przez co życie może być odczuwane jako trudne i nieznośne. Osoby takie często zgłaszają się po pomoc, której rzeczywiście potrzebują. Mówią o poczuciu pustki, bezsensu, o samotności i złości na niesprawiedliwość, którą widzą wszędzie. Proces terapeutyczny jest dla nich trudny, gdyż w nim również odtwarza się ich wzorzec przeżywania rzeczywistości: terapeuta może wydać się pomocny i kompetentny tylko po to by na następnym spotkaniu zafunkcjonować w umyśle pacjenta jako odrzucający, obojętny albo głupi. To prowadzi do porzucania terapii i wiecznego, skazanego na porażkę, poszukiwania idealnego terapeuty. Jeśli jednak pacjent wytrwa w kontakcie terapeutycznym wówczas daje sobie szansę na doświadczenie korekcyjne, w którym życzliwość i stanowczość terapeuty stwarzają przestrzeń na dokonanie się integracji, która z różnych względów nie powiodła się na najwcześniejszym etapie życia.


 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s