Pułapki intymności, cz.3 – pułapka bezkonfliktowości.

W naszym społeczeństwie coraz więcej związków to związki partnerskie, rozumiane jako relacje symetryczne, w  których obie strony posiadają równe prawa, obowiązki, obie mogą decydować o kształcie relacji. Ich przeciwieństwem są związki patriarchalne, oparte na niesymetrycznych prawach.  Role i zadania są w nich narzucone przez tę osobę w parze, która praw ma więcej. Dobrym przykładem mogą tu być związki w świecie arabskim, w którym wolność i prawa kobiety w dużej mierze wyznacza mąż, rodzina  i religia.

Im bardziej symetryczne relacje i im większe różnice między partnerami – tym większe prawdopodobieństwo konfliktów dotyczących różnych spraw. W związku partnerskim konflikty są po prostu nieuchronne. Wbrew przekonaniom wielu par, samo występowanie konfliktów w związku jest sprawą naturalną i potrzebną. Pomagają one precyzować potrzeby i oczekiwania, komunikować o ważnych sprawach drugiej stronie i wspólnie wypracowywać nowe rozwiązania niesatysfakcjonujących sytuacji. Wiele osób jednak unika wchodzenia w jawny konflikt z partnerem. Powodów jest wiele. Konflikty są czaso- i energochłonne. Wymagają przygotowania się do konfrontacji, rozeznania we własnych potrzebach i źródłach frustracji, znalezienia czasu na rozmowę, ale też na poszukiwanie propozycji rozwiązań możliwych do zaakceptowania dla obu stron. Konflikty pobudzają też silne emocje. Konstruktywne mierzenie się z nimi pochłania mnóstwo energii potrzebnej na monitorowanie własnych emocji i hamowanie tych reakcji, które prowadziłyby do eskalacji trudnej sytuacji. Jest to wyczerpujące również z tego względu, że samo przeżywanie nieprzyjemnych emocji oraz obserwowanie takich u drugiej, bliskiej osoby skutkuje ogromnym napięciem, którego znoszenie bywa dużym dyskomfortem.

Czasem silna tendencja do wycofywania się z konfrontacji z partnerem może wynikać z bolesnych, trudnych doświadczeń z przeszłości. Jeśli ktoś jako dziecko był świadkiem lub uczestnikiem awantur i kłótni lub przeciwnie obserwował ciche dni i brak konstruktywnego dialogu rodziców, może mieć ważne psychologiczne powody, aby unikać konfliktów i wkładać dużo wysiłków w utrzymanie choćby pozorów spokoju w związku. To chroni przed odtwarzaniem takich emocji jak bezradność, przerażenie, lęk przed odrzuceniem lub rozpadem związku, ale chroni też przed uświadamianiem sobie trudnych prawd o sobie, np. kłopotów z mówieniem wprost, kłopotów z zaufaniem bliskiej osobie  czy kłopotów z powstrzymywaniem się przed ranieniem partnera itp.

6

Jak widać, mierzenie się z konfliktowymi sytuacjami jest trudne i nieprzyjemne.  To sprawia że część z nas stara się ich unikać. Taka natychmiastowa ulga wynikająca z uniknięcia konfliktu, który sobie wyobraziliśmy, staje się silną nagrodą, która w przyszłości może skutkować powtarzaniem tej strategii unikania otwartego konfliktu. Gdy wejdzie nam ona w nawyk mogą pojawić się kłopoty, a tak zwany „święty spokój” długofalowo niesie szereg zagrożeń.

  • Po pierwsze, parze  nie udaje się dojść do źródła problemu, co uniemożliwia jego rozwiązanie.  W konsekwencji problem nabrzmiewa, a emocje z nim związane nasilają się. Dodatkowo często towarzyszą im coraz bardziej nieprzychylne przekonania na temat partnera, (np. „On mnie w ogóle nie rozumie” lub „Ona nie dba o mnie”) a to coraz bardziej utrudnia otwarte wyjaśnienie konfliktowej sytuacji (i jednocześnie zwiększa chęć do jej uniknięcia).
  • Po drugie, partnerzy przestają rozeznawać się w realnych zagrożeniach czyhających na ich związek. Skoro jedna ze stron zamyka się w sobie i nic nie mówi, bardzo trudno adekwatnie reagować i budować bliskość. W konsekwencji unikamy konfliktu, ale oddalamy się od siebie.
  • Po trzecie, partnerzy nie trenują umiejętności konstruktywnego komunikowania się, empatyzowania ze swoją polówką, negocjowania i osiągania porozumienia. Przez to nie rozwijają kluczowych umiejętności interpersonalnych szalenie ważnych w budowaniu związku,. Poza tym omija ich też coś bardzo ważnego – przyjemność z osiągania pojednania. Przywracanie bliskości – moment kiedy czujemy się zrozumiani, nasze potrzeby uszanowane i kiedy możemy to samo dać drugiej osobie, jest uczuciem silnie budującym relację, przywracającym nadzieję i wiarę w związek. Osiąganie porozumienia może stać się nagrodą za trud włożony w rozwiązanie konfliktu.
  • Po czwarte, długo tłumione emocje związane z wielokrotnym unikaniem trudnego tematu mogą znaleźć w końcu swoje ujście w postaci wybuchu. Wówczas  rozmowa, która potencjalnie miałaby doprowadzić do porozumienia odbywa się w maksymalnie niekorzystnej sytuacji – bardzo silnych emocji, zgnębienia, wściekłości, rozżalenia, itp. Zazwyczaj nie jest wtedy możliwe przeprowadzenie jej w konstruktywny sposób i może się ona skończyć atakiem na partnera.  Zarówno unikanie konfliktu jak i bezpośredni atak są strategiami szkodliwymi dla związków i budowania w nich intymności.

Czy istnieje złota rada na sytuacje konfliktowe? Oczywiście nie. Wszystko zależy od dobrej woli obu stron, ale też od ich umiejętności rozwiązywania trudności i budowania porozumienia. Na szczęście takie umiejętności można rozwijać i udoskonalać.  Warto też pamiętać, że porozumienie często oznacza kompromis, a ten wymaga akceptacji faktu, że nie wszystkie nasze żądania, oczekiwania czy potrzeby będą zaspokojone. Kompromis to najczęściej  rozwiązanie jeszcze możliwe do zaakceptowania przez obie strony, ale wymagający rezygnacji z  przeforsowywania rozwiązania wymarzonego. Tu, warto zadać sobie pytanie, czy jesteśmy na to gotowi?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s