Miłośnik psychologiczny cz.6 – o miłości – zupełnie nieromantycznie

Czasem żałuję, że bajki o królewnach i rycerzach nie zaczynają się od: „żyli długo i szczęśliwie, ponieważ…”. Myślę, że dużo więcej pożytku przyniosłaby dzieciakom wiedza o tym jak budować dobre, trwałe związki – wtedy, gdy królewicz jest już zdecydowany na życie z tą jedyną, a królewna zdobyta. Zamiast tego pokazuje się im wizję miłości opartej na zakochaniu, zachwytach i pokonywaniu przeszkód. A gdy stan ten mija, co dalej? Dziś zatem opowieść o miłości nieromantyczna i niebajkowa.

Miłość, poczucie bycia kochanym i kochanie drugiej osoby to coś, co dla wielu stanowi najważniejszy element życia. To o niej od tysięcy lat piszą poeci, pod jej wpływem tworzą artyści, to ona zwykłym śmiertelnikom marzy się po nocach, a gdy już się ziści, nadaje życiu sens i poczucie spełnienia. Choć jest czymś tak bardzo pożądanym, ma jednak też drugie oblicze. Większość z nas ma za sobą doświadczenia miłości, która się skończyła, wypaliła, która pozostawia z uczuciem smutku, rozczarowania, pustki lub beznadziei. Często w takich sytuacjach mówimy: „widocznie nie kochał/a cię naprawdę” lub: „widocznie to nie była prawdziwa miłość” tłumacząc tym jej zakończenie. Nasza kultura uczy nas, że miłość jest do końca życia, a namiętne, gorące uczucia prawdziwej miłości mogą trwać w nieskończoność. Bardzo często postrzegamy miłość jako coś stałego, niezmiennego, choć w rzeczywistości jest całkiem inaczej i to o tym dzisiejsza i jutrzejsza odsłona miłośnika. Niezmordowanych romantyków ostrzegam – lepiej nie czytajcie!

Zgodnie z wiedzą naukową na temat miłości, niestety nie ma ona zbyt wiele wspólnego z jej przedstawianiem w powieściach czy w filmach. Nasz krąg kulturowy najczęściej utożsamia ją z namiętnością i  pożądaniem seksualnym, a to tylko jeden z jej składników. Z czego składa się miłość? Z trzech kluczowych elementów:

  1. Intymności
  2. Namiętności
  3. Zaangażowania

 Intymność – pierwsza składowa miłości –   to taki rodzaj uczuć i działań, które prowadzą do tworzenia się przywiązania, bliskości i wzajemnej zależności partnerów od siebie. Po czym można poznać intymność w związku? Sternberg wymienia szereg jej przejawów, które mogą występować w różnych kombinacjach. Oto kilka z nich:

– pragnienie dbania o dobro partnera

– przeżywanie szczęścia w obecności partnera

– szacunek do partnera

– przekonanie, że można na niego liczyć w potrzebie

– wzajemne zrozumienie

– wzajemne dzielnie się przeżyciami i dobrami

– dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia

– wymiana innych informacji

– uważanie partnera za ważny element własnego życia

                Intymność jest czymś, co w związku powoli rośnie, ale jeszcze wolniej opada. W przeważającej mierze jej wzrost zależy od umiejętności obojga partnerów do komunikowania się, rozumienia siebie nawzajem, czy udzielania sobie wsparcia. Takie umiejętności rozwijają się z czasem, kiedy dwoje ludzi lepiej siebie poznaje i lepiej rozumie wzajemne potrzeby oraz znajduje skuteczne sposoby ich zaspokajania. Im dłużej są ze sobą, tym lepiej wiedzą, np. co zrobić kiedy partner/ka jest smutny/a (czy działa pocieszanie, zabranie do kina, przytulenie, czy coś innego). Po pewnym czasie trwania związku, pary zazwyczaj wykształcają swoje „scenariusze” postępowania w trudnych sytuacjach, a ponieważ przynoszą one korzyści obu stronom (pocieszanemu i pocieszającemu) utrwalają się i staja się automatyzmami. Jak pisze prof. Wojciszke, tu pojawia się zdradliwa pułapka. Wiele osób bywa przekonanych, że nikt tak  jak one nie zna potrzeb partnera i sposobów na to, aby go uszczęśliwić, jednak po jakimś czasie okazuje się, że druga połówka odchodzi z kimś, kto jej w ogóle nie zna, ani nie zna sposobów na jej pocieszanie, dowartościowywanie, itp. Dlaczego tak się dzieje? Rutyna jest zabójcza dla uczuć, szczególnie pozytywnych. Psychologiczne obserwacje mówią o tym, że warunkiem do powstania jakichkolwiek uczuć jest przerwanie automatyzmów i pojawienie się czegoś niespodziewanego, nieoczekiwanego, innego niż dotychczas. Tak długo, jak partnerzy docierają się, pokonują przeszkody, tak długo doświadczają pozytywnych emocji, z czasem jednak coraz lepiej dopasowują się do siebie, zgrzyty znikają, a wraz nimi uczucia. Na niekorzyść intymności działa jeszcze jedna psychologiczna zasada, która mówi że: „wartość nagrody spada na skutek wzrostu częstości jej otrzymywania”.

Miłość i namiętność

                Namiętność – druga składowa miłości – jest mieszanką bardzo różnych emocji, zarówno tych przyjemnych (pożądania, podziwu, radości, ekscytacji) jak i nieprzyjemnych (niepokoju, tęsknoty, zazdrości, bólu). Bardzo często towarzysz jej też pobudzenie fizjologiczne i silne dążenie do połączenia się z partnerem.  Można ją rozpoznać po:

– pragnieniu i poszukiwaniu fizycznej bliskości z partnerem

– przypływach energii

– uczuciu podniecenia

– dążeniu do kontaktu seksualnego z obiektem namiętności

– obsesji na punkcie partnera, marzeniach na jawie

– odsuwaniu na dalszy plan innych do tej pory ważnych obszarów życia

Warunkiem przeżycia namiętności jest pojawienie się odpowiedniej osoby, która musi charakteryzować się dla nas atrakcyjnością i choć niewielką niedostępnością. Jej dynamika jest dramatyczna – rośnie bardzo szybko, osiągając maksymalne natężenie i niemal równie szybko gaśnie. Jej lawinowy wzrost w pewnym momencie osiąga punkt krytyczny, po którym namiętność umiera. Jest ona też niestety uczuciem nierealistycznym, gdyż wymaga absolutnego uwielbienia i idealizowania partnera, co nie jest możliwe do utrzymania przez dłuższy czas. Prędzej czy później wdziera się w nią realizm, który ją przytłumia lub całkiem zabija.

Zaangażowanie – trzecia składowa miłości – jest konstelacją decyzji, myśli, uczuć i działań, które mają na celu przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek  oraz utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód. Zaangażowanie, w odróżnieniu od namiętności, poddaje się świadomej kontroli i decyzjom kochających się osób. Gdy takie osoby świadomie decydują się podtrzymywać związek, zaangażowanie może być skutecznym sposobem utrzymania relacji, jednak jeśli choć jedna z nich zrezygnuje z tego wyboru, zaangażowanie może zniknąć niemal z dnia na dzień. Gdy w związku nie pozostaje już nic poza zaangażowaniem, takie wycofanie go jest jednoznaczne z rozpadem związku. Jednak  w udanych związkach, zaangażowanie jest zazwyczaj najstabilniejszym składnikiem miłości i może utrzymywać się na wysokim poziomie przez bardzo długi czas.

To, co istotne, to fakt że miłość nie jest czymś stałym, niezmiennym, a raczej procesem, w którym jej trzy składowe: intymność, namiętność i zaangażowanie występują w różnych konstelacjach z różnym natężeniem. Każdy związek z czasem przekształca się, pokonuje różne etapy rozwoju i zmienia się. To, co często przypisujemy byłemu partnerowi  („był egoistą”, „nie kochał mnie tak jak kiedyś”) bardzo często nie wynika z jego cech charakteru a z procesu zmiany, który jest nieuchronny w relacji miłosnej. I choć to mało romantyczne, to naukowcy już dawno ustalili pewne prawidłowości rządzące relacjami opartymi na miłości… a o tym już jutro. Bądźcie z nami! 🙂

Artykuł powstał na podstawie: „Psychologia miłości” B. Wojciszke, GWP, Gdańsk, 2006

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s