O popularności antydepresantów – prawdziwy początek historii – Prozac

Fragmenty historii Prozacu oparłam na lekturze książki „Skutek uboczny śmierć” Johna Virapena, określanego jako „osoba wtajemniczona z kręgu Wielkiej Farmacji”. Przez 35 lat pracy w branży farmaceutycznej, w tym jako dyrektor generalny Eli Lilly and Company w Szwecji, wprowadzał na rynki wiele leków, w tym antydepresant: Prozac. W swojej książce opisuje jak korupcja, tuszowanie danych i oszustwa doprowadziły do spektakularnego sukcesu antydepresantów na rynkach, przynosząc firmom farmaceutycznym miliardy dolarów zysku rocznie.

Zacznijmy od początku. W latach 60 tych XX wieku powstała hipoteza serotoninowa, która zakładała, że istnieje pewna korzystna równowaga w poziomach serotoniny, a jej nierównowaga prowadzić może do depresji, hiperaktywności i innych zaburzeń. Podczas badań nad antydepresantami odkryto nową substancję fluoksetynę, która wpływała na poziom serotoniny – neuroprzekaźnika w układzie nerwowym. (W Polsce fluoksetyna wchodzi w skład wielu leków antydepresyjnych, np.: Seronil, Andepin, Bioxetin, Deprexetin, Fluoksetyna, Fluoxetin, Salipax, Fluxemed, Apo-Flox). Zgodnie z założeniami badaczy  miała ona przywracać równowagę poziomu serotoniny, lecz w czasie gdy wprowadzona była na rynek (lata 80 XX wieku), niewiele osób przyjmowało takie leki. Właściwie leki antydepresyjne przyjmowali wówczas głównie mieszkańcy szpitali psychiatrycznych.

Dla firmy farmaceutycznej głównym zadaniem stało się poszerzenie rynku dla tego leku. Początkowo brano pod uwagę osoby otyłe, gdyż jednym ze skutków ubocznych fluoksetyny była utrata wagi, jednak bystrym pracownikom firmy Eli Lilly and Company udało się z tego produktu zrobić hit rynkowy. Jak tego dokonali?

skutek_uboczny_smierc_okladka31_500

Czy zastanawialiście się dlaczego w ostatnich dziesięcioleciach tak gwałtownie zwiększyła się liczba osób cierpiących na depresję? Czym właściwie jest depresja?  Dzięki ogromnym kampaniom marketingowym firm farmaceutycznych w mediach co jakiś czas pojawiają się nowe choroby, o których nikt nie słyszał, dowiadujemy się tez błyskawicznie o nowych lekach na nie – w ten sposób stwarza się popyt i otwiera nowe rynki. Ta metoda zadziałała w przypadku depresji.

„Wyobraźcie sobie że moglibyście przekonać tych, którzy nie chorują, by zaczęli zażywać leki. Wtedy możliwe stałoby się osiągnięcie nowego wymiaru marketingu. Byłaby to nowa jakość sprzedaży. I właśnie taką rolę miała odgrywać fluoksetyna”. (s.79) Pod nazwą marketingową Prozac zaczęto sprzedawać ją jako polepszacz nastroju. „Dzięki fluoksetynie nastąpił nieoczekiwany zwrot. Środki na ból głowy stanowią część życia dla wielu osób, lecz zażywane są tylko po to, aby poskromić ból. A pigułka, która zapewnia dobre nastawienie do życia? Nawet nie trzeba być chorym – zawsze można ją zażyć. Zawsze przyda się zastrzyk pozytywnej energii życiowej. I to każdemu. Nawet tobie. Nie chciałbyś?”(s.108) Bardzo szybko stała się ogromnym sukcesem w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, a grono osób ją zażywających zwiększyło się o wszystkich tych, którzy chcieli czuć się bardziej radośni, pogodni, optymistycznie nastawieni do życia. Prozac okrzyknięto pigułką szczęścia.

Jak naprawdę działa ta pigułka szczęścia i o czym firmy zarabiające na antydepresantach miliardy dolarów nie informują pacjentów, już wkrótce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s