Kto się śpieszy, nie pomaga :)

Eksperyment zaprojektowany przez Darleya i Batona, często nazywany eksperymentem Dobrego Samarytanina” miał przynieść odpowiedzi na pytanie, jakie czynniki sytuacyjne i osobowościowe mają wpływ na udzielanie pomocy przez ludzi w krytycznej sytuacji.

Zdrowy rozsądek podpowiada, że pomaganie innym w dużej mierze powinno zależeć od przyswojenia etycznych norm i zasad, które wpajane są nam od najmłodszych lat w domu, szkole, kościele. Pomaganie innym powinno nam wejść w krew bo: czeka nas za to nagroda w niebie, bo mama będzie się cieszyła, bo unikniemy lania, bo trzeba dbać o innych, bo jest się wrażliwym na cudzą krzywdę, bo… Proces wychowania daje nam dziesiątki odpowiedzi, dlaczego powinniśmy pomagać.

Jednak gdy badacze na serio zajęli się szukaniem osobowościowych czynników sprzyjających tendencji do pomagania, znaleźli się w kropce. Okazało się, że w szeregu badań nie znaleziono osobowościowych determinantów udzielenia pomocy. Choć można by pomyśleć że powinny mieć z tym coś wspólnego takiego czynniki osobowościowe jak makiawelizm, odpowiedzialność społeczna, autorytaryzm, alienacja i inne, żaden z nich nie pozwalał przewidzieć czy dana osoba pomoże czy też nie.

Punktem wyjścia do kolejnego badania była przypowieść o Dobrym Samarytaninie.
Badacze chcieli sprawdzić, czy tak jak w przypadku biblijnego Samarytanina, kluczowymi czynnikami zwiększającymi chęć pomocy będą:
1. brak pośpiechu (Samarytanin, jako ktoś z nizin społecznych, miał zapewne mniej napięty grafik, niż mijający poturbowanego człowieka Kapłan i Lewita)
2. brak zaabsorbowania myśli abstrakcyjnymi zagadnieniami, nakazami i zakazami religijnymi, a zamiast tego, spontaniczne reagowanie na to, co przynosi codzienność

W tym celu skonstruowano badanie, w którym wzięło udział 40 studentów Seminarium Teologicznego w Princeton, którym powiedziano, że celem badania będzie edukacja religijna i powołanie religijne.

Eksperyment skonstruowany był w ten sposób, że po pierwszej części badania – serii testów, badani byli proszeni o przejście alejką do drugiego budynku na kolejną turę badania, która miała polegać na wygłoszeniu przez nich krótkiej prelekcji na jeden z dwóch tematów. Część studentów miała wygłosić prelekcję o możliwościach rozwoju kariery po seminarium, a część opowiedzieć przypowieść o dobrym Samarytaninie.

Kluczowe jednak było to, że przechodząc alejką osoby badane miały „natknąć się” na nieznajomego, potencjalnie potrzebującego pomocy człowieka. „Ofiara” siedziała pochylona przy drodze, wyglądała nieco dwuznacznie, była źle ubrana, sprawiała wrażenie osoby potrzebującej pomocy lub pijanej lub potencjalnie niebezpiecznej. Gdy ofiarę mijali kolejni badani, ta zaczynała kaszleć i jęczeć, mówiąc o chorobie płuc. W przypadku chęci udzielenia jej pomocy, grzecznie dziękowała mówiąc, że przyjęła już tabletki.

Udzielanie pomocy przez badanych mierzono za pomocą poniższej skali:
0. Badany w ogóle nie zwrócił uwagi na ofiarę.
1. Badany spostrzegł ofiarę, ale nie zaproponował pomocy.
2. Badany nie zatrzymał się, lecz pomógł pośrednio (np. mówiąc asystentowi).
3. Badany zatrzymał się i zapytał czy ofiara potrzebuje pomocy
4. Badany po zatrzymaniu nalegał, że weźmie ofiarę do środka budynku, a następnie zostawiał ją.
5. Badany po zatrzymaniu odmówił pozostawienia ofiary przez 3-5 minut i nalegał na zabranie jej (na kawę, do szpitala).

Chęć do pomagania mierzono też w odniesieniu do natężenia pośpiechu. U części studentów wywoływano niewielki pośpiech, mówiąc: „masz jeszcze parę minut”, u innych średni pośpiech: „idź bezpośrednio do asystenta”, u jeszcze innych duży pośpiech, mówiąc: „jesteś spóźniony, czekają na ciebie już od kilku minut”.

Po całości eksperymentu, studenci wypełniali kwestionariusz dotyczący etyki osobistej i społecznej, a w nim odpowiadali na trzy kluczowe pytania:

1. Kiedy ostatni raz widziałeś osobę, która zdawała się potrzebować pomocy?
2. Kiedy ostatni raz zatrzymałeś się, żeby pomóc komuś w potrzebie?
3. Czy zdarzyło ci się pomagać ludziom w potrzebie? Jeśli tak, opisz pokrótce.

Wyniki eksperymentu wykazały, że treść prelekcji nie miała istotnego wpływu na gotowość do udzielania pomocy przez badanych. Studenci, którzy mieli wygłosić prelekcję o dobrym Samarytaninie wcale nie stawali się bardziej gotowi do niesienia pomocy i wcielania w życie ideału chrześcijańskiej miłości.

Jedynym istotnym czynnikiem związanym z udzielaniem pomocy był pośpiech. Spośród 40 badanych (a byli to studenci seminarium teologicznego!), tylko 16 (czyli 40%) udzieliło ofierze jakiegoś rodzaju pomocy, a 24 (czyli 60%) nie zaproponowało żadnej pomocy.

Gdy uwzględniono nasilenie pośpiechu okazało się, że pomocy przy niewielkim pośpiechu udzieliło 63% badanych, przy średnim pośpiechu już tylko 45% badanych, a przy dużym pośpiechu zaledwie 10% badanych pochyliło się nad kaszlącym i jęczącym człowiekiem!

Osoby badane w poeksperymentalnych dyskusjach zwracały uwagę, że pośpiech zawężał ich procesy poznawcze i powodował odraczanie interpretacji obrazu wzrokowego oraz odraczanie reakcji empatycznych. Pośpiech sprawiał także, że badani nie rozważali sytuacji „ofiary” w kategoriach decyzji etycznych.

Zauważono też, że część spośród badanych, którzy nie pomogli ofierze, podczas prelekcji była niespokojna i pobudzona. Trawił ich konflikt wewnętrzny związany z koniecznością wyboru: pomocy eksperymentatorowi, który czekał na nich (a oni byli spóźnieni) i pomocy leżącej ofierze.

To pozwala wyciągać choć jeden optymistyczny wniosek – cześć osób badanych nie udzieliła pomocy ofierze nie ze względu na brak wrażliwości czy litości, a ze względu na konflikt pomiędzy chęcią udzielenia pomocy dwóm osobom naraz.

Badanie to napawa pesymizmem. Przy coraz szybszym tempie życia, coraz większym natłoku obowiązków, pośpiech zaczyna być naszym naturalnym stanem, w którym z rosnącą łatwością uczymy się funkcjonować. To sprawia, że etyka staje się coraz większym luksusem w pędzącym świecie.

I może to właśnie sprawia, że tak bardzo wzruszamy się oglądając takie filmiki jak ten. Jakby nagle zobaczenie kogoś pomagającego bezinteresownie i niespiesznie, poruszało w nas jakąś dobrą, empatyczną i współczującą cześć, która w wirze codziennych spraw gdzieś się nam gubi.

http://www.joemonster.org/filmy/43524/Przyklad_czlowieczenstwa

Więc na zakończenie, życzę Nam wszystkim wolności w powolności i frajdy z pomagania!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s