Lepszy Święty Mikołaj w damskich rajstopach.. niż żaden.

 Mój kolega opowiadał mi kiedyś o jednym ze swoich wieczorów wigilijnych, kiedy jako małe dziecko czekał z niecierpliwością i niepokojem na Świętego Mikołaja. Czy przyjdzie? Czy będą prezenty? Czy będzie rózga…? W końcu przyszedł. Biała, długa broda i czerwony płaszcz – tu wszystko jak trzeba, jednak spod długiego płaszcza wystawały cienkie nogi w jeszcze cieńszych, damskich rajstopach.. buty też budziły podejrzenia. Czy te szczegóły zniszczyły ogólny efekt? Oczywiście nie. Znak zapytania pojawił się i znikł, a wspomnienie Gwiazdora rozdającego prezenty, w zamian za wiersz lub piosenkę, zostało by wesoło ogrzewać przez kolejne lata.

Rajstopy musiały doświadczyć takiego losu, musiały zostać pominięte, gdyż dziecko musi i chce chronić swoje fantazje.  Po pierwsze dlatego, że fantazje są przyjemne, po drugie – bo są konieczne. Dzieci potrzebują niezwykłości, magiczności, dobrych wróżek, odważnych rycerzy i domków z piernika. Rodzice martwią się niekiedy, że podtrzymywanie w dzieciach przekonania o niezwykłych istotach lub zjawiskach może być szkodliwe Obawiają się, że wiara w mówiące zwierzęta, krasnoludki i zawsze szczęśliwe zakończenia prowadzi do gorzkich rozczarowań. Dlatego decydują się czasem konfrontować dziecko z faktami, przedstawiać racjonalne i logiczne wytłumaczenia np. tego, że choć to wspaniałe marzenie, to nie należy jednak oczekiwać, że zwierzęta zaczną mówić ludzkim głosem. Na nic jednak zdadzą się takie próby – dzieci i tak wiedzą lepiej! Tak więc nie tylko wierzą, że zwierzęta mogą przemówić jak ludzie, ale też, że wiadomość będzie przeznaczona właśnie dla dziecięcych uszu. Myślenie dziecka odznacza się bowiem egocentryzmem oraz animizmem. Oznacza to tyle, że dziecko jest skupione przede wszystkim na sobie oraz, że postrzega wszystkie rzeczy w koło tak jakby były one żywe albo do życia zdolne. Ponadto dziecko może mieć przekonanie, że np. zwierzęta, wiatr, kamienie, słońce mogą mieć ludzie cechy: słońce świeci bo ma na to ochotę, wiatr szepcze do ucha zagadki,  kamienie w nocy przebiegają na drugą stronę ulicy, bo ciągle po jednej to nuda. Dzieci mogą deklarować co innego: „Pewnie, że zabawki nie ożywają w nocy, phi!” i jednocześnie, w głębi ducha,  puszczać oko do ulubionego pluszaka.

Jest to naturalny etap rozwoju i jest on bardzo potrzebny. Fantazjowanie daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa, osadzenia, tłumaczy zjawiska, które inaczej trudno im zrozumieć. Tłumaczenie małemu dziecku błyskawic jako zjawiska wyładowań elektrycznych nie ma sensu, ważne by mówić do dziecka językiem i obrazami, które zna. W innym wypadku możemy wprowadzić zamieszanie i lęk. Dziecko nie potrafi jeszcze myśleć abstrakcyjnie i przede wszystkim chce mieć poczucie, że żyje w bezpiecznym świecie. Dopiero zaczyna dowiadywać się kim jest, w sensie najbardziej podstawowym: że jest chłopcem lub dziewczynką, przedszkolakiem itp. Naprawdę ma o czym myśleć i co odkrywać. Świat fantazji jest pomocny w tym procesie gdyż pozwala na poczucie, że na świecie są dobre istoty, na które można liczyć (oprócz rodziców!). Dziecko może odwoływać się do tych obrazów w fantazji, mogą być dla niego wsparciem, gdy rodziców nie ma w pobliżu, a godziny w przedszkolu ciągną się w nieskończoność. W miarę upływu czasu dziecko będzie „nabierało“ racjonalności, zrozumie świat symboli i oddzieli go od świata realnego. Nie oznacza to, że świat fantazji zostanie wyparty przez racjonalność, ale że dostanie należne sobie miejsce – nie będzie już głównym sposobem myślenia, ale jego odmianą – służącą relaksowi, kreatywności, a czasem ucieczce od codzienności.

Nie jest jednak tak, że dziecko ma być „karmione“ tylko miłymi treściami. Rodzice często intuicyjnie czują, że oddzielanie dziecka od wiedzy, że na świecie są również różnie pojęte „nieprzyjemności“, nie jest dla niego korzystne. Również tutaj świat fantazji przychodzi z pomocą: wiadomości o czyhających niebezpieczeństwach doskonale przekazują baśnie. Tam aż roi się od złych czarownic i czarowników ciemnych lasów i olbrzymów. Z baśni dziecko dowiaduje się, że ludzie bywają podstępni i okrutni, chciwi i zawistni – źli. Bohaterowie muszą stoczyć walkę ze złem by osiągnąć sukces: zdobyć księżniczkę, królestwo, garnek złota. Możemy z powodzeniem czytać dziecku straszne, trzymające w napięciu baśnie jednak tylko wtedy gdy towarzyszymy mu w tej podróży (wspólnie się boimy, martwimy o bohatera, cieszymy z jego zwycięstwa) oraz gdy baśń ma szczęśliwe zakończenie! Dziecko musi wiedzieć, że warto wyruszyć w świat, że warto zmierzyć się z niebezpieczeństwami bo tylko wtedy można zdobyć coś wartościowego. Tłumaczenie dziecku, że „różnie bywa“ to podcinanie skrzydeł, które mają być mocne i wytrwałe. Tak jak wytrwały był rybak, który zarzucał sieci trzy razy by w końcu wyłowić magiczną lampę. Gdyby poddał się przy pierwszej porażce stracilybyśmy piękną historię!

Dlatego Święty Mikołaj musi przyjść, nawet jeśli kryształowy wazon został rozbity, a ściana zniknęła pod nieplanowanym freskiem wykonanym kredkami.

Dziecko musi mieć nadzieję, że będzie dobrze, że warto. Fantazjowanie to konieczny etap na drodze do budowania zaufania do siebie i innych. Niektóre fantazje zostaną w końcu „odczarowane”, ale to kolejny zdrowy krok. Mój kolega nie wierzy już w Świętego Mikołaja, ale mamie, z powodu jej małego „oszustwa“, wyrzutów nigdy nie zrobił.

Inspiracją dla artykułu była książka „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni”  B.Bettelheima

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s