Zawodnicy do narożników! Czyli o grach między ludźmi.

KlubKobiet

Polecamy: http://klubkobiet.com.pl/

Tematem numeru miały być firmy rodzinne. Co można powiedzieć na ten temat z perspektywy psychologicznej? Doszłam do wniosku, że niewiele. Postanowiłam jednak przedstawić Państwu pewną teorię dotyczącą relacji międzyludzkich, która  rzuca interesujące światło na powody, dla których takie firmy powstają. Proszę jednak potraktować ten artykuł jako ciekawostkę i nic ponadto.

Teoria gier między ludźmi, którą mam na myśli, wskazuje że ludzie dla komfortu psychicznego muszą mieć wokół siebie innych ludzi. Jakość relacji nie jest najważniejsza, najważniejsze jest to, że jest. Najkorzystniejsze relacje to takie, które oparte są na bliskości i zaufaniu. Jednak pozostawanie w takiej relacji wiąże się z ryzykiem, gdyż oparta jest ona na zależności, zdrowej i dobrej, ale jednak. Zależność emocjonalna jest przez wielu z ludzi nieświadomie odrzucana, wywołuje lęk, nawet strach – ludzie boją się odrzucenia i zranienia. Dlatego wielu z nas woli dystans od bliskości i ostrożność od zaufania. Jednak wciąż potrzebujemy innych ludzi. Aby móc z nimi być wybieramy inny sposób tworzenia relacji: gry.

W codziennym użyciu są sformułowania takie jak: „pogrywać sobie“, „uprawiać gierki“, które odnoszą się do nieuczciwego sposobu funkcjonowania społecznego. Gry mogą być świadome i nieświadome. Możemy celowo zachowywać się nieuczciwie, manipulować innymi, oszukiwać, ale możemy też robić to bez świadomej intencji, powodowani wewnętrznym schematem i potrzebą kontaktu z innymi. Teoria zwana analizą transakcyjną, której elementem jest teoria gier międzyludzkich, twierdzi, że gramy wszyscy. Jedni więcej, inni mniej. Różnimy się poziomem zaangażowania w gry, zawziętością: niektórzy z nas potrafią odpuścić, inni grają do ostatniej kropli krwi.

Gra wymaga obecności zawodników. Każdy może zająć jedną z ról, które noszą nazwę trójkąta dramatycznego. Role to: ratownik, prześladowca i ofiara. Ofiara poddaje się wpływom, spełnia życzenia, często czuje się wykorzystana, może żyć w poczuciu poświęcania się. Jest bezustannie zdziwiona ludzką niegodziwością i jednocześnie nigdy się przed nią nie broni. Pokornie poddaje się swojemu losowi, licząc na bliżej nieokreśloną nagrodę, która nigdy nie nadchodzi. Prześladowca prześladuje. Wykorzystuje okazje i ludzi, wywyższa się, ma poczucie, że wszystko mu się należy, a inni służą do tego, żeby mu to „wszystko“ dostarczyć. Nie widzi ludzi tylko własne w nich odbicie. Ratownik spieszy z pomocą, jest uczynny i zawsze na posterunku. „Karmi się“ błyskiem podziwu i wdzięczności w oczach uratowanych. Czuje się silny, zaradny, potrzebny, bywa, że łatwiej mu działać w imieniu innych, na fali „bożego gniewu“, niż w swoim własnym. Każdy ma rolę, w której bywa najczęściej, ale bywamy w każdej. Niektórzy najlepiej odnajdują się w roli ofiary, inni prześladowcy.

Skoro role zostały nazwane możemy zagrać. Posłużmy się przykładem. Załóżmy, że jesteśmy w nieciekawym położeniu, nie wiemy co zrobić (ustawiamy się w pozycji ofiary). Wyżalamy się koledze (w tej rozgrywce będzie on ratownikiem), który wysłuchawszy nas postanawia zmotywować nas do działania. Wówczas my tłumaczymy mu, że w tej sytuacji nic się nie da zrobić. Jest beznadziejna. Jednak on nie rezygnuje, a my po kolejnym „Nie daj się!“ z jego strony czujemy się coraz bardziej poirytowani. Czujemy się tak bo mieliśmy ochotę pograć w grę zwaną „To straszne!“. Polega ona na tym, że jedna osoba opowiada o niesprawiedliwościach jakie ją spotkały, a druga potakuje, marszczy czoło, wzdycha, wydając z międzyczasie okrzyki oburzenia. Następnie gracze rozstają się kwitując: „No widzisz, co zrobisz – nic nie zrobisz, takie życie“, Każdy wraca do domu trochę pognębiony, ale w skrytości ducha ciut lżejszy i rozgrzeszony: „Nic nie robię, bo nic się nie da zrobić. I spokojnie mogę tak dalej“. Nasz kolega nie rozumie zasad tej gry, być może nikt z nim wcześniej nie grał albo nie jest to jego ulubiona gra. Wówczas my zmieniamy taktykę i zadajemy pytanie, które może zmienić grę, na taką którą ten zna i rozumie, a która nam pozwoli na mała zemstę na małym mądralińskim: „No to co byś zrobił na moim miejscu?“. Grunt pod nową grę został przygotowany, teraz jego ruch. Czy podejmie rękawice? Na potrzebę naszego przykładu musi to zrobić, więc decyduje się na udzielenie rady: „Zrobiłbym to i to“. My kiwamy spokojnie głową, rozmowa dobiega końca, tak jak i runda numer jeden. Gong. Gra jest jednak w toku. Skończy się gdy spotkamy się z tym kolegą w następnym tygodniu i powiemy mu (już w roli prześladowcy), że zastosowaliśmy się do jego rad i tak jak się spodziewaliśmy nic z tego nie wyszło, przecież mówiliśmy od samego początku, że nic się nie da zrobić!! Teraz jest nawet gorzej! Jeżeli mamy chęć na większy dramatyzm możemy mu powiedzieć gdzie może sobie swoje rady wsadzić. Teraz każdy dostaje to czego szukał: My przeżyjemy wewnętrzną satysfakcję typu: „I co, takiś mądry? Coś nie bardzo!“, a kolega może czuć się zmieszany, wściekły – to co przywykł czuć w takich sytuacjach. Jeśli lubi kończyć w pozycji ofiary, zmiesza się i przeprosi, jeśli lubi kończyć w pozycji prześladowcy, odeśle nas do stu diabłów.

Przedstawiona gra mogłaby mieć dużo „ciekawszy“ przebieg, gdyby wydarzyła się między małżonkami. Mąż i żona mogą przestać się do siebie odzywać na jakiś czas, mogą wypomnieć sobie, że „zawsze jest tak samo“, ktoś „nigdy nie słucha“, ktoś „nigdy nie rozumie“. Po kilku takich rozgrywkach, któreś z nich może poszukać sobie kogoś kto rozumie lepiej i rozpocząć kolejną, dużo bardziej nieprzyjemną grę.

Gry zawsze prowadzą do silnych, negatywnych emocji: poczucia krzywdy, żalu, wściekłości, podszytej zawiścią satysfakcji. Według teorii emocje stanowią swoistą walutę w tych rozgrywkach, są „kolekcjonowane“. Każdy zbiera to co lubi, to do czego został przyzwyczajony. Gdy uzbierana zostanie odpowiednia ilość, może być wymieniona na „nagrodę“, np.: „Mam dziś wszystkiego dość, zasłużyłem na mocnego drinka“. „Kolekcje“ można też przeglądać, przypominać sobie ile krzywd doznaliśmy, kiedy i od kogo – pogrążać się tym samym w poczuciu beznadziei, w poczuciu, że nikomu nie można ufać.

Aby zagrać w grę musimy zarzucić przynętę, a żeby to zrobić musimy wiedzieć jaką, musimy znać słabość drugiego gracza. Nasz kolega z przykładu prawdopodobnie lubi czuć się mądry i niezbędny, dlatego pytanie „Co byś zrobił na moim miejscu?“ nie pozostało bez echa. Haczyk został złapany.

Czyż rodzina nie jest najlepszym miejscem do grania? Wszyscy znają się na wylot, wiedzą o swoich ciemnych stronach – można zaszaleć. I pewnie interesy rodzinne mogą być podstawą do niekończących się rozgrywek, w które wciągana może być absolutnie cała rodzina. Tworzone będą koalicje i zawsze znajdą się doradcy, którzy będą niezmordowanie radzić. Potem można pooglądać kolekcje wszystkich członków rodziny nad karpiem przy wigilijnym stole i zakończyć świąteczny wieczór turbo-awanturą. Będzie o czym rozmawiać przez cały rok.

Takiej rodzinnej „zabawie“ może nie być końca. Wszystko po to by nie zbliżyć się do siebie zbyt mocno, by nie odkryć „miękkego brzuszka“, by spokojnie przelunatykować przez życie, nie konfrontując się ze swoimi pragnieniami, wadami. Nie podejmując ryzyka autentycznego bycia z ludźmi, ze sobą.

Prowadzenie gier to oczywiście nie jedyny powód zakładania firm rodzinnych. Byłoby to dość koszmarne. Wierzę, że wśród takich firm jest wiele, które są fantystycznym, satysfakcjonującym przedsięwzięciem, nie będącym areną psychologicznych rozgrywek. Członkowie rodziny sobie ufają i nawet jeśli grają, potrafią zorientować się w porę i oprzytomnieć. Wydźwięk tego artykułu jest raczej pesymistyczny, dlatego teraz trochę się tłumaczę. Narozlewałam i teraz sprzątam, żeby nikt nie krzyczał. Być może to moja gra.

Reklamy

2 thoughts on “Zawodnicy do narożników! Czyli o grach między ludźmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s