Pieniądze po prośbie chodzić nie będą!

KlubKobiet

Polecamy: http://klubkobiet.com.pl/ 

Dziwna sprawa: okazuje się, że kobiety nie pracują dla pieniędzy! Pracują dla: satysfakcji, idei, z potrzeby serca, by czuć, że są potrzebne, dla wypełnienia czasu, dla ambicji. Tak deklarują. A pieniądze? Pieniądze teeeeż, ale przy okazji, przypadkiem, obok, nie przede wszystkim. Pytanie „Po co pracujesz?“ zadawałam kobietom wielokrotnie: na warsztatach, na konsultacjach psychologicznych, koleżankom podczas spotkań towarzyskich. Pieniądze pojawiają się w odpowiedziach rzadko, a jeśli o nie dopytać klimat robi się odrobinę cięższy. Kobiety w dziwny sposób rozmawiają o pieniądzach. Rozmawiają, w moim poczuciu, nie do końca szczerze, wymijająco. Zdaje się panować niepisana zasada, że w dobrym tonie jest przemycić gdzieś między słowami, że nie są ważne. Nic dziwnego, że z ich zarabianiem może być potem problem. Bo jak tu się bogacić z przekonaniem, że pieniądze to temat typu nie-bardzo-można-przyznać-że-się-ich-chce. Tak jakby mieć pieniądze, mówić o pieniądzach, pragnąć pieniędzy to wstyd.  Czy wciąż pokutuje przekonanie, że pieniądze, szczególnie te duże, równa się przekręt, szemrani ludzie i takież interesy? Czy może w dobrym tonie leży być skromnym? Pewnie różne środowiska mają swoją na to odpowiedź, jednak gdzieś w powietrzu krąży, że „Pierwszy milion trzeba ukraść“. Czy dlatego kobiety mówią o pracy przez pryzmat wyższej idei? A może ich system wartości jest szlachetniejszy… niż mężczyzn? Bo mam wrażenie, że panowie z większą swobodą realizują swoje pragnienia o różnie pojętym posiadaniu. Mimo, że teoria przedstawiająca kobiety jako istoty szlachetniejsze od mężczyzn, rzucałaby śwaitło na całą sprawę, to jednak raczej nie miałaby wiele wspólnego z rzeczywistością.

Raz jeden usłyszałam od kobiety wprost i bez ogródek: „Dlaczego pracuję? Bo chcę być bogata. Chcę żyć nie tylko godnie, ale i z rozmachem.“  Ta kobieta realizuje swój cel konsekwentnie i myślę, że jest na prostej drodze do realizacji marzenia. Czy nie jest tak, że w ustach mężczyzny komunikat taki przydaje mu siły, a kobiecie przynosi skojarzenia z kręgu kastracyjno – dominujących? On przedsiębiorczy i z pomysłem, zdecydowany i bezwględny. Prawdziwy mężczyzna. Ona chciwa i wyniosła, niedostępna. Wredna małpa.

Czy tego boją się kobiety? Że pieniądze mogą odbebrać im atrakcyjność? Kobiecość? Boją się odstraszyć mężczyzn swoją przedsiębiorczością i skutecznością? Czy pieniądze mogą odbierać kobiecie urok? Być może to wszystko stereotypy.

Znam przedsiębiorcze, odważne kobiety, które biorą życie za rogi. Rezygnują z bezpiecznych etatów, zakładają firmy, kształcą się i odnoszą sukcesy. Jednocześnie są w szczęśliwych związkach, zakładają rodziny. Nie są niedostępne i nikt tak o nich nie myśli. Ich mężczyźni nie wyglądają na zdominowanych ani wystraszonych. W ich historiach są pieniądze, sukces i  miłość. Wszyscy wygrywają.

Przychodzi mi jeszcze do głowy, że dylemat wartości wokół pieniądza jest w jakimś sensie luksusowy. Pracowałam z rodzinami, które żyją na granicy ubóstwa. Ledwo „wiążą koniec z końcem“. W rodzinach, z którymi miałam kontakt, to najczęściej kobiety były odpowiedzialne za ich finansowy los. Te kobiety o pieniądzach mówią bez owijania w bawełne. Budżet rodzinny mają w jednym palcu, a w drugim plan na kolejny miesiąc. Przyznają, że pieniądze to rzecz bardzo ważna, a jednocześnie nie są nimi owładnięte. Zaczynąjąc pracę miałam wizję spotkania z ludźmi, którzy chcą przede wszystkim właśnie pieniędzy, jest to częsta opinia i pewnie często prawda o kliencie pomocy społecznej. Nie o każdym jednak. Kilku kobiet, z którymi miałam wielką przyjemność pracować, nigdy nie zapomnę. Szczególnie jednej. Samotna matka trójki dzieci. Drobna postać,  króciutkie włosy, zapadnięte policzki. Bezustannie w biegu, często za pieniędzmi właśnie. Ale nie tylko. Zadziwiało mnie gdy po nocnej zmianie i kilku godzinach snu przybiegała żeby podzielić się co u niej, co nowego, co poszło fatalnie, a co się udało. Pytała o rady, o to jak rozmawiać z dziećmi, żeby w domu działo się lepiej, o to jak zadbać o siebie i czy będą jakieś warsztaty, bo ona chętnie, czy znam dobrą książkę bo ostatnio zaniedbała ten obszar. Wszystko po to, by nie żyć tylko pracą, codziennością i pieniądzem. Choć wydawałoby się w jej sytuacji łatwo o taki los. Nigdy nie usłyszałam u niej dylematu „mieć czy być“ bo dla niej to rozważania bez sensu. Ona pracuje przede wszystkim dla pieniędzy. I pewnie nie zaświta jej pomysł, że pieniądze mogą jej coś zabrać. Można by rzec, że to zupełnie inna sytuacja i inaczej myśli o pieniądzach ten, kto je ma niż ten, kto ich nie ma. Być może. Nie zmienia to faktu, że warto rozejrzeć się czasem na boki, by złapać odpowiednią perspektywę.

Dlaczego w ogóle pojawia się pomysł, że gdy postawić pieniądze obok wartośći to one jakby bledną i maleją. Psychologia człowieka pokazuje, że właśnie jest inaczej. Wartości mogą zanikać gdy nie stoją obok pieniądze. Na przykład: jeśli praca wiąże się z jakąś ideą i realizuje wyższe wartości to może być źródłem ogromnej satysfakcji. Jednak jeśli za „misją“ nie podąża adekwatne wynagrodzenie wówczas możemy napotkać nieprzyjemne zjawisko jakim jest wypalenie zawodowe. Kiedy czujemy, że wysiłek jaki wkładamy w pracę „nie zwraca się“ doznajemy frustracji, która może przerodzić się w poważne kłopoty psychiczno – zdrowotne. Oczywiście wypalenie zawodowe nie opiera się tylko na pieniądzach, ale w niektórych przypadkach jest to  czynnik najważniejszy. I mimo istnienia innych obszarów, takich jak: polepszenie relacji osobistych, lepsza organizacja czasu pracy, dbanie o swój czas wolny, które, gdy zadbane, mogą „załatwić“ sprawę – to w pewnych sytuacjach niedostyt odpowiednich dochodów okazuje się sprawą priorytetową. Dopiero gdy ten obszar ulega poprawie, to samo dzieje się z ogólnie pojętym zdrowiem i samopoczuciem.

Sytuacja jest trudniejsza gdy nie umiemy przyznać przed samym sobą, że czynnik finansowy ma dla nas znaczenie. Jeśli nie rozpoznajemy w sobie potrzeby albo tłumimy ją wówczas nie dajemy sobie przestrzeni na jej realizację lub na rozwiązanie stojącego za nią problemu. Możemy utrudniać sobie pracę, a nawet niszczyć zdrowie. Generalnie rzecz ujmując blokowanie dostępu do dobrze pojętej chciwości może mieć niewesołe konsekwencje.

Ceńmy się więc w każdy możliwy sposób. I nie bójmy się pieniędzy, bo jeszcze się obrażą i coś mi mówi, że nie będą chodzić po prośbie. Znajdą sobie innego, bardziej przyjaznego, właściciela. A tego przecież nie chcemy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s